P1220302

Od prawej: Timmermans, Kwaśniewski i Cimoszewicz

- Polska nie będzie pełnić wiodącej roli w Europie, jeśli polski rząd nie będzie przestrzegał zasad, które rządzą Unią Europejską, które zostały zapisane w traktatach, a w szczególności w artykule drugim, odnoszącym się do wolności, demokracji, praworządności i równych praw – powiedział wiceprzewodniczący Komisji Europejskiej, Frans Timmermans, który uczestniczył dziś w debacie na temat przyszłości UE w Warszawie.

- Polska zawsze będzie musiała być wiodącym krajem w Europie. Nie ma nikogo w Europie, kto zatrzymywałby Polskę. Jedynymi, którzy mogą nie dopuścić do tego, by Polska była wiodącym krajem w Europie, są sami Polacy. Jestem pewien, że prawie 100 procent Polaków, bez względu na ich sympatie polityczne, pragnie, by Polska odgrywała wiodąca rolę w Europie. Ale Polska nie będzie pełnić tej wiodącej roli w Europie, jeśli polski rząd nie będzie przestrzegał zasad, które rządzą Unią Europejską, które zostały zapisane w traktatach, a w szczególności w artykule drugim, odnoszącym się do wolności, demokracji, praworządności i równych praw. Ponieważ celem Unii Europejskiej nie jest rynek wewnętrzny, wspólna waluta, czy zwiększona współpraca gospodarcza. To są jedynie narzędzia – powiedział Frans Timmermans.

Drugi uczestnik debaty, były prezydent Aleksander Kwaśniewski, zwrócił uwagę na rangę zbliżających się eurowyborów. – Mogą one zadecydować o europejskiej przyszłości. Dlatego tak ważne jest głosowanie na siły proeuropejskie, które chcą silniejszej Europy, broniącej swoich wartości i która włączy się do nowego wyścigu cywilizacyjnego XXI wieku – podkreślił. – Alternatywą dla tej naszej Europy nie jest cofnięcie się do Europy narodów, która będzie z trudem negocjowała swoje wspólnotowe polityki. Alternatywą jest dezintegracja Europy i koniec Europy, rozumianej jako wspólnota, powrót do nacjonalizmów i narodowych egoizmów oraz konfliktów – ostrzegł.

Jak dodał, polscy wyborcy nie mogą dać się zwieść nowymi szatami rządzących. – Pamiętam jedną z pierwszych decyzji premier Beaty Szydło, która postanowiła, że jej konferencje będą odbywać się bez flag europejskich. Była to prowokacyjna decyzja, która mówiła, że my Europy potrzebujemy o tyle, o ile płyną stamtąd środki, a Europa symboli i wartości nam nie odpowiada. Dzisiaj jest inaczej. Wszystkie flagi europejskie zostały przez rząd wyciągnięte z najgłębszych zakamarków i piwnic. Ale nie powinniśmy uwierzyć w tę przemianę – powiedział były prezydent.

Włodzimierz Cimoszewicz, były premier i kandydat Koalicji Europejskiej w eurowyborach, startujący z pierwszego miejsca w Warszawie, zwrócił z kolei uwagę na utrzymujące się bardzo wysokie zróżnicowanie dochodów pomiędzy bogatszymi i biedniejszymi państwami UE, do których zaliczana jest wciąż Polska. Jego zdaniem, czas zacząć rozmawiać o wspólnej polityce społecznej, która zmierzałaby do przyspieszenia tempa zmniejszania różnic materialnych i warunków życia. Jak podkreślił, bez tego nie da się zmniejszyć wewnątrzunijnej presji migracyjnej.

Jak dodał, instytucje unijne powinny polepszyć swoją politykę informacyjną. – We współczesnym świecie mediów społecznościowych trzeba wymyślić nowe sposoby komunikowania się z setkami milionów Europejczyków. Wtedy będzie szansa uzyskania społecznego poparcia dla różnych posunięć, zmierzających do wzmocnienia Wspólnoty – podkreślił Cimoszewicz.

Tim

Frans Timmermans

czar

Przewodniczący SLD, Włodzimierz Czarzasty

Tekst i fot.: Roman Gutkowski