Czy nie obawia się Pan, że ewentualna zapowiedź obcięcia Polsce kolejnych unijnych funduszy na pół roku przed wyborami będzie wiatrem w żagle dla PiS i Konfederacji, która chce wyprowadzić Polskę z UE? – zapytaliśmy europosła Andrzeja Halickiego (PO, EPL) w czasie konferencji prasowej na temat czwartkowej rezolucji PE ws. sprawozdania o praworządności w Unii Europejskiej.

Country, group, (bio)

- Potwierdzam, że takie są głosy eurosceptyków, że Unia to samo zło i że należy z niej wystąpić. Zdarza nam się to słyszeć także w Parlamencie Europejskim z ust reprezentantów formacji rządowej. Problem polega na tym, że nikt nikomu nie obciął żadnych funduszy. Komisja nie podjęła takiej decyzji, nie ma nawet takiej procedury, jeśli chodzi o Polskę. Osobą, która blokuje możliwość korzystania z funduszy w Polsce jest Zbigniew Ziobro, a tak naprawdę polski rząd, który do tej pory nie złożył wniosku o wypłatę środków z KPO.

- Są to ogromne środki, większe nawet, niż perspektywa budżetowa. Mateusz Morawiecki, który kiedyś chwalił się tymi środkami na billboardach, dziś mówi, że to nieistotne środki. Przypomnę więc, że chodzi o ponad 60 mld euro (prawie 300 mld zł) na trzy lata. W dodatku fundusz ten można wydawać w sposób bardzo elastyczny. Są więc to środki ogromne, nieporównywalne z jakimikolwiek innymi. W perspektywie budżetowej mamy 90 mld euro, ale rozłożonych na siedem lat. KPO może więc być o wiele większym zastrzykiem rozwojowym dla Polski.

- Nie ma więc decyzji o obcięciu unijnych środków; mamy za to do czynienia z indolencją polskiego rządu. Kwestia dostępu do unijnych funduszy będzie jednak z pewnością elementem kampanii wyborczej w Polsce.

Rozmawiał: Roman Gutkowski