Podczas posiedzenia Komisji Prawnej Parlamentu Europejskiego odbyła się dyskusja nad uruchomieniem przez grupę 11 państw członkowskich procedury “żółtej kartki” wobec propozycji zmian w dyrektywie 96/71/WE dotyczącej delegowania pracowników w ramach świadczenia usług. W dyskusji wziął udział bydgoski europoseł Prawa i Sprawiedliwości Kosma Złotowski.
Procedura “żółtej kartki” została uruchomiona z inicjatywy Polski, która wspólnie z 10 innymi państwami członkowskimi zgłosiła szereg zastrzeżeń do propozycji KE. Główny zarzut podnoszony przez 11 parlamentów narodowych z państw Europy Środkowo-Wschodniej i Danii wobec proponowanej nowelizacji to jej niezgodność z zasadą pomocniczości.
Kosma Złotowski, który podczas dyskusji w Komisji Prawnej reprezentował Grupę Europejskich Konserwatystów i Reformatorów, podkreślał, że mimo górnolotnych deklaracji propozycja Komisji ma na celu uderzenie w usługodawców z krajów, które przystąpiły do UE po 2004 roku. “Unia Europejska nie jest organizacją zrzeszającą państwa o takim samie poziomie dochodu narodowego i poziomie zarobków. Polska i inne kraje EŚW niwelują te różnice i zmniejszają ten dystans, ale im bardziej zbliżamy się do naszych zachodnich partnerów tym więcej rzuca się nam kłód pod nogi” - powiedział europoseł PiS. Złotowski zwracał uwagę, że proponowane zmiany, które w teorii mają przeciwdziałać nadużyciom są zakamuflowaną forma dyskryminacji między innymi polskich firm. “Mam wrażenie, że argumenty KE to tylko parawan, za którym stoi dużo starszy niż sama Unia Europejska protekcjonizm i próba trzymania biedniejszych partnerów na dystans” - zauważył europoseł Prawa i Sprawiedliwości.
Kosma Złotowski podkreślił, że niższe ceny usług świadczonych przez polskich usługodawców to tylko jedna strona medalu, gdyż często zapomina się o wysokich kwalifikacjach pracowników z naszej części Europy.“Właśnie połączenie tych dwóch atutów sprawia, że zachodnie europejskie firmy inwestują w EŚW. Oczywiście robią to głównie, aby obniżyć koszty, ale trudno mieć do nich o to pretensję. Mają one do tego prawo, bo tak działa wolny rynek, nie tylko w UE. Dlatego stanowczo nie zgadzam się z tą próbą odebrania naszym przedsiębiorstwom prawa do korzystania z przywilejów wspólnego rynku w ten sam sposób” - apelował Złotowski.
Europoseł PiS przypomniał, że w 2014 roku PE i Rada przyjęły dyrektywę wdrożeniową, która miała na celu wyeliminowanie wielu nadużyć, których dopuszczają się firmy delegujące pracowników. “Mimo, że jeszcze nie minął termin jej implementacji i nie oceniono jej skutków Komisja już zaproponowała nowe, dużo dalej idące rozwiązania. Jak nazwać takie działanie, jeśli nie ewidentnym naruszeniem zasady pomocniczości?” - pytał Złotowski.
“Wielokrotnie, także w tej Komisji krytykowaliśmy lekceważenie przez Komisję Europejską zasady subsydiarności. Ten przypadek i zgłoszenie “żółtej kartki” wobec propozycji Komisji idealnie pokazuje, że ta zasada może być stosowana skutecznie. Chciałem zaapelować do Komisji Prawnej o wsparcie dla inicjatywy 11 państw członkowskich i pomoc w zablokowaniu niekorzystnych dla europejskiego rynku usług przepisów dotyczących delegowania pracowników” - zakończył europoseł PiS.
W trakcie dyskusji postulowano wstrzymanie prac w Parlamencie nad zmianami w dyrektywie 96/71/WE do momentu, kiedy KE przedstawi odpowiedź na zastrzeżenia państw członkowskich, które uruchomiły procedurę żółtej kartki. Komisja Prawna postanowiła zamówić dodatkowe ekspertyzy i zbadać czy ścieżka legislacyjna przyjęta przez KE w tej sprawie jest właściwa.
