“Na kolejnym przesłuchaniu kandydata na komisarza ds. rolnictwa Janusz Wojciechowski odpowiadał na pytania posłów do PE w swoim ojczystym języku, dzięki czemu jego wypowiedzi były bardziej stanowcze i merytoryczne. Zdecydowana większość posłów odniosła dziś o wiele lepsze wrażenie i zrozumiała, że kandydat jest odpowiednio przygotowany do pełnienia tej niezwykle ważnej funkcji, posiadając odpowiednią wiedzę i doświadczenie. Myślę, że w niedługim czasie otrzymamy pozytywną odpowiedź od koordynatorów grup politycznych o zatwierdzeniu jego kandydatury” – powiedział Jarosław Kalinowski (PSL), poseł komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi PE, po przesłuchaniu kandydata na komisarza. 

“Niestety, na ostatniej prostej przed wyborami w Polsce jestem bardzo ostro atakowany przez obóz rządzący, który sugeruje, że niby ja blokuję kandydaturę J. Wojciechowskiego do objęcia teki komisarza ds. rolnictwa, co oczywiście jest absurdalną tezą, zważywszy na procedurę zatwierdzania bądź odrzucania kandydatów przez Parlament Europejski: to nie indywidualni posłowie podejmują decyzję, a większość reprezentowana przez koordynatorów w poszczególnych grupach politycznych” – podkreślił.

“Na pierwszym wysłuchaniu zapytałem kandydata o jego zdanie dotyczące obowiązkowej definicji tzw. ‘aktywnego rolnika’. W Polsce prawdziwi rolnicy to mniej niż połowa aplikujących o dopłaty, jest to zatem poważny, ustrojowy wręcz problem, a na etapie prac nad nowymi zapisami WPR nasz rząd był przeciwny temu rozwiązaniu. W odpowiedzi usłyszałem od pana Wojciechowskiego, że całkowicie zgadza się z moją opinią. Nie przeszkodziło to panu Kuźmiukowi, który zaraz po pierwszym przesłuchaniu zaczął mnie oskarżać o atak na polskiego kandydata, przejąć moje pytanie i opinię o kwestii aktywnego rolnika. Na dzisiejszym przesłuchaniu sam zapytał kandydata o korzyści płynące z wdrożenia tej definicji i zasugerował jak doskonały byłby to pomysł. Kłamstwo jeszcze nigdy nie było tak powszechnie wykorzystywanym narzędziem…” – dodał.