Country, group, (bio)

Krytycy mechanizmu „pieniądze za praworządność”, w ramach którego Polska mogłaby stracić nawet połowę z planowanej kwoty 700 mld zł, twierdzą, że ogranicza on naszą suwerenność i będzie używany do odbierania funduszy krajom naszej części Europy. Czy nie obawia się Pan, że wprowadzenie tego mechanizmu w życie może w dłuższej perspektywie doprowadzić do „polexitu”? – zapytały Eurowybory JANA OLBRYCHTA, (PO, EPL), stałego sprawozdawcę PE ds. wieloletnich ram finansowych na lata 2021-2027 w czasie rozmowy live, zorganizowanej przez Biuro Informacyjne PE w Warszawie:

- Proponuję, żeby odwrócić trochę sposób myślenia o tej sprawie. Pytanie polega na tym, czy będąc w UE chcielibyśmy, żeby wszystkie państwa członkowskie przestrzegały pewnych określonych zasad, na które się zgadzamy. Nie mówmy o Polsce. Mówmy o sytuacji, w której w państwie „x” nagle się okazuje, że załamuje się cały system rządów prawa, sądy znajdują się pod kontrolą ekipy rządzącej, co powoduje nieprzejrzystość i zagrożenie korupcji politycznej. Czy wtedy radośnie powiemy, że chcemy to państwo wspierać?

- Na razie mówimy tak, jakby ten mechanizm miał dotyczyć tylko Polski czy Węgier. W PE chcemy pokazać, że taki mechanizm jest niewątpliwe w dzisiejszych czasach niezbędny, ale nie może być „szyty” pod określone państwa, np. pod Węgry czy Polskę. Musi on dotyczyć wszystkich 27 państw członkowskich i być stosowany w sytuacji, gdy pojawiają się zagrożenia. Przewodnicząca KE, Ursula von der Leyen, proponuje doroczny przegląd stanu praworządności w całej UE, w każdym państwie, żeby sytuację tę dokładnie obserwować i reagować na zagrożenia.

- Moim zdaniem, wszystko wskazuje na to, że taki mechanizm naprawdę jest potrzebny. Dziwi mnie bardzo, że dwa rządy, polski i węgierski, tak histerycznie reagują na to hasło. Czyżby u nas nie były realizowane zasady państwa prawa? Jeśli u nas wszystko gra i te zasady są realizowane, to o co ta cała awantura?

- Powiązanie funduszy z praworządnością musi być oczywiście dokładnie opracowane. Muszą być opracowane odpowiednie wskaźniki, sposób monitorowania, kto to będzie robił i kto będzie podejmował decyzje w tej sprawie. Wydaje mi się, że ten mechanizm jest niezbędny. Jego brak wywołuje dziś krytykę. W niektórych państwach, w szczególności bogatych, wyborcy moich kolegów, polityków, wyraźnie mówią: „Jeśli płacimy tak ogromne pieniądze na UE i pieniądze te idą do określonych państw, to dlaczego nie reagujemy, gdy się tam coś takiego dzieje?” Ta krytyka rośnie.

- Wszystko zależy od tego, w jaki sposób będzie to przedstawiane w Polsce. Jeśli będzie to przedstawiane jako ingerencja UE w nasze wewnętrzne sprawy, to oczywiście przeciwnicy Unii będą mieli argument za tym, że jest to dla nas niekorzystne.

- W Parlamencie Europejskim zdecydowana większość głosów z prawie wszystkich grup politycznych opowiada się za tym mechanizmem i jest gotowa znaleźć kompromis w sprawie tego, w jaki sposób go realizować. Część państw członkowskich podkreśla, że bez tego mechanizmu nie będzie wieloletniego budżetu. Proszę na to patrzeć nie z punktu widzenia polskiego, tylko z punktu widzenia różnych państw członkowskich UE. To niedopuszczalne, żeby traktować to jako atak na jakieś państwa. Powinien to być stały mechanizm, stosowalny do każdego z państw Unii Europejskiej.

Roman Gutkowski