Francuska kampania przed wyborami do Parlamentu Europejskiego została wzięta w nawias przez kilka dni po poniedziałkowym pożarze katedry Notre-Dame. Większość kandydatów odwołała swoje spotkania przedwyborcze przed świętami.

W dodatku w sobotę w Paryżu i kilku innych dużych miastach miały miejsce kolejne, 23. już z rzędu protesty „żółtych kamizelek”, które przebiegły pod hasłem „Ultimatum 2” i miały bardzo burzliwy przebieg. Wszystko to odbiło się negatywnie na notowaniach prezydenta Emmanuela Macrona i jego rządu, na którego czele stoi premier Edouard Philippe.

W tym samym dniu, gdy na paryskim Placu Republiki doszło do gwałtownych starć między policją a „żółtymi kamizelkami”, instytut badania opinii publicznej Opinionway opublikował sondaż, z którego wynika, że zaledwie 27 procent Francuzów jest zadowolonych z działalności prezydenta Macrona. To najniższy taki wskaźnik od czasu, gdy blisko dwa lata temu objął on najwyższy urząd w państwie, o 5 procent niższy od poprzedniego sondażu, opublikowanego w marcu.

Tylko 5 proc. respondentów zadeklarowało pełne zadowolenie z prezydentury Macrona, natomiast 20 proc. jest nią rozczarowane, a 40 proc. bardzo rozczarowane. Apel głowy państwa o ogólnonarodową akcję odbudowy w ciągu pięciu lat katedry Notre Dame nie przyczynił się więc do wzrostu jego popularności.

Brak satysfakcji nie ogranicza się tylko do lokatora Pałacu Elizejskiego. Najniższa od 2017 roku jest także społeczna akceptacja działalności premiera Edouarda Philippe’a, która spadła do 29 proc. Popularność ministra spraw wewnętrznych Christophe’a Castanera, bezpośrednio odpowiedzialnego za brutalne interwencje policji wobec ruchu „żółtych kamizelek”, zmniejszyła się od marca o pięć punktów procentowych, do 27 proc.

We Francji, podobnie jak w Polsce, wybory do Parlamentu Europejskiego odbędą się w niedziel, ę26 maja. Po Brexicie Francji przypadnie 66 mandatów. Według najnowszego sondażu, prezydencka partia La Republique en Marche (LREM) ma zdobyć 23 % głosów i 24 mandaty, a skrajnie prawicowe Zjednoczenie Narodowe (RN, dawniej Front Narodowy) Marine Le Pen – 20 % głosów i 19 mandatów.

Pozostałe mandaty mają przypaść prawicowym Republikanom (12%, 11 mandatów), skrajnie lewicowej Niepokornej Francji (LFI) Jeana-Luca Melenchona (8,5%, 7 mandatów), ekologom z Europe Ecologie-Les Verts (EELV) (8%, 8 mandatów), a po 5% i 5 mandatów – Partii Socjalistycznej oraz prawicowemu, eurosceptycznemu ugrupowaniu Powstań Francjo. Według tego samego sondażu, gdyby „żółte kamizelki” zarejestrowały swoją listę, mogłyby liczyć na 3% głosów.

Na czele listy LREM stanęła dotychczasowa minister ds. europejskich, 55-letnia Nathalie Loiseau. Europejski program prezydenckiej partii nie jest wciąż znany, ale powinien on koncentrować się na trzech kwestiach: ekologii, sprawach społecznych i imigracji. Można się również domyślać, że będzie ona bazować na opublikowanym w marcu apelu Macrona, wzywającym do „europejskiego renesansu”, w tym do wzmocnienia strefy Schengen, powołania europejskiego banku ds. klimatu oraz przyjęcia nowych traktatów w dziedzinie obrony i bezpieczeństwa.

Na czele europejskiej listy ugrupowania Marine Le Pen, Zjednoczenia Narodowego, stanął z kolei 23-letni student geografii, Jordan Bardella. Rzecz jasna za kampanijne sznurki nadal pociąga 51-letnia szefowa partii i rywalka Macrona. Marine Le Pen nie wzywa już do wyjścia Francji ze strefy euro. Pragnie za to zmienić Unię Europejską od środka, współpracując w Parlamencie Europejskim z populistycznymi ugrupowaniami, takimi jak Liga Północna wicepremiera Włoch, Matteo Salviniego oraz partiami z naszego regionu.

Roman Gutkowski, Paryż

P1190577

Macron zapowiedział odbudowę Notre-Dame w ciągu 5 lat

Fot. Roman Gutkowski

P1200633 (2)

Protesty “żółtych kamizelek” doprowadziły do rekordowo

niskich notowań Macrona  i jego rządu

Fot. Roman Gutkowski