W Parlamencie Europejskim w Strasburgu odbyła się debata na temat nowej dyrektywy o ograniczaniu emisji niektórych substancji do powietrza ze średnich obiektów spalania.

Podczas debaty europosłanka Jadwiga Wiśniewska wyraziła satysfakcję z ostatecznego kształtu Dyrektywy uwzględniającej zastrzeżenia różnych środowisk, w tym sektora ciepłownictwa funkcjonującego w oparciu o konwencjonalne źródła energetyczne.

“W Polsce instalacje ciepłownicze oparte są głównie na węglu, czyli surowcu, którego mamy pod dostatkiem” – zaznaczyła. Europosłanka PiS podkreśliła, że polskie instalacje przeszły niedawno modernizację wymaganą przez prawo krajowe. “Zbyt szybkie nałożenie na instalacje ciepłownicze obowiązku dalszej modernizacji prowadziłoby do drastycznego podniesienia kosztów, a w efekcie być może ich zamknięcia i zwiększenia stosowania indywidualnych systemów ogrzewania, co prowadziłoby do zwiększenia emisji, bo te systemy trudniej kontrolować pod względem emisji” – przekonywała Wiśniewska.

“Możliwość wyłączenia przez państwa tego typu instalacji z konieczności stosowania zaostrzonych limitów do 2030 roku jest zatem przejawem zdrowego rozsądku” – dodała.

Według Jadwigi Wiśniewskiej pomiary emisji powinny być przeprowadzane w stabilnych warunkach przy reprezentatywnym, równomiernym obciążeniu z uwzględnieniem starannej kontroli realizowania limitów, co obnażył skandal VW z fałszowaniem pomiarów emisji w przemyśle motoryzacyjnym.

Z kolei europoseł Dawid Jackiewicz stanowczo podkreślił, iż brak regulacji dla średnich obiektów energetycznego spalania powoduje lukę prawną i niespójność regulacyjną w tej branży. Zaznaczył jednak wyraźnie, że przesadna ilość regulacji dotyczących emisji zanieczyszczeń obniża konkurencyjność gospodarki unijnej i naraża ją na straty finansowe. “W czasie kiedy Unia nakłada na siebie dławiące gospodarkę regulacje, inni światowi emitenci zanieczyszczeń jak USA, Chiny czy Japonia pozostają głusi na apel o wprowadzenie u siebie podobnych norm” - mówił Jackiewicz.

Poseł mówił o konsekwencji nadregulacji oznaczających dla europejskich przedsiębiorstw coraz trudniejsze warunki do funkcjonowania i konkurencji, a dla obywateli UE utratę miejsc pracy. “Powinniśmy w sposób szczególnie uważny pochylać się nad tego typu rozwiązaniami, również dlatego, aby nowe regulacje nie okazały się kolejnymi, kosztownymi, ale nieefektywnymi przepisami” - zakończył.