Podczas dzisiejszego wspólnego posiedzenia Komisji Spraw Konstytucyjnych (AFCO) i Komisji Spraw Zagranicznych (AFET) miała miejsce wymiana poglądów na temat możliwych zmian traktatu w dziedzinie Wspólnej Polityki Zagranicznej i Bezpieczeństwa (WPZiB). W debacie głos zabrali europosłowie PiS Witold Waszczykowski, Jacek Saryusz – Wolski oraz profesor Zdzisław Krasnodębski. 

 

„Nie jesteśmy zwolennikami zmian traktatowych. Obowiązujące traktaty zapewniają już teraz wszystkie potrzebne Unii instrumenty do działania. Problem polega na tym, że możliwości, które dają nam obecne traktaty nie są w pełni wykorzystywane” - mówił Witold Waszczykowski. Eurodeputowany podkreślił, że instytucje UE, w szczególności KE, PE i TSUE dążą do bezprawnego, pozatraktatowego zwiększenia swoich uprawnień kosztem suwerenności państw członkowskich. „To jedynie państwa członkowskie mają, jako suwerenne podmioty prawa międzynarodowego, wyłączne prawo do samoograniczania się w wykonywaniu niektórych swoich uprawnień, co nastąpiło poprzez podpisanie traktatów” - zauważył.

 

Były szef MSZ wskazał, że postulowane obecnie zmiany traktatowe mają na celu jedynie ugruntowanie bezprawnych rozwiązań. Dodał iż mają one być odpowiedzią na żądania “zwykłych obywateli UE”, wyrażone w ramach Konferencji o Przyszłości Europy, jednak trzeba powiedzieć jasno, że ta konferencja to jedynie przykrywka dla działań o charakterze centralistycznym, czyli w europejskim żargonie “federalistycznym” i próby ograniczenia praw poszczególnych państw członkowskich. „Proponowane przez większość grup w PE zmiany idą nie w kierunku ograniczenia, ale zwiększenia kompetencji UE. W szczególności niebezpieczne są wszelkie próby zmiany sposobu głosowania w obszarze WPZiB. To właśnie tam niezwykle istotne jest pozostawienie każdemu państwu członkowskiemu zaworu bezpieczeństwa w postaci prawa zawetowania wszelkich rozwiązań, które mogą mieć dla tego państwa znaczenie” - podkreślił Waszczykowski.

 

Jacek Saryusz -Wolski wskazał, że Unii nie brakuje narzędzi i nie ograniczają jej traktaty, a jedynie brak woli politycznej oraz dominująca pozycja największych krajów, zwłaszcza Francji i Niemiec. Eurodeputowany stwierdził, że opozycja potrzebuje legitymizacji, a ci, którzy chcą zwiększyć kompetencje Unii świadomie wykorzystują  kwestie sankcji, zręcznie manipulując faktami i pojęciami. „Jeśli mielibyśmy rozwiązywać sprawy związane WPZiB za pomocą kwalifikowanej większości to osłabimy politykę zagraniczną. Pozbawiając państwa członkowskie WPZiB naruszymy rdzeń ich suwerenności i tym samym pozbawimy je istoty istnienia” - powiedział polski polityk.

 

Europoseł stwierdził, że jeśli zasady decydowania o polityce zagranicznej zostałyby zmieniona, to ta dziedzina zostałaby całkowicie zdominowana przez Francuzów i Niemców, co spowodowałoby, ze Ukraina zostałaby już dawno utracona. „Rosyjskie wojska stałyby dzisiaj na granicy polsko-ukraińskiej. Prowadzona od wielu lat francusko-niemiecka polityka appeasement’u spowodowałaby, że zostalibyśmy rzuceni w ramiona Rosjan. Bylibyśmy zagrożeni, a nie ocaleni” – skwitował Saryusz -Wolski.

 

Profesor Zdzisław Krasnodębski zastanawiał się, dlaczego polityka europejska do tej pory nie była efektywna i wskazał, że być może jest to kwestia błędnej oceny porządku międzynarodowego, jego ewolucji i roli. „W polityce europejskiej niewątpliwie jest tak, że hegemonia niektórych państw, a więc tyrania większości w Unii Europejskiej, prowadziła do błędnej polityki. Wszyscy dzisiaj wiemy, że państwa europejskie znalazły się w bardzo trudnej sytuacji z powodu polityki energetycznej największego państwa europejskiego czyli Niemiec, we współpracy z Francją” - mówił europoseł i wnioskował, że błędnie podejmowane przez większość decyzje mają wpływ na mniejszość. „Dzisiaj mówi się dosyć jasno i wszyscy przyznają, ze kraje Europy Środkowo-Wschodniej, szczególnie mój kraj – Polska, miały rację w ocenie sytuacji międzynarodowej, a nie rządy i eksperci tych państw, o których mówimy” – dodał.

 

Polski polityk przekazał prośbę, aby w przyszłości zadbano o większą różnorodność ekspertów wypowiadających się w tak skomplikowanych sprawach jak suwerenność, bo większość z zapraszanych specjalistów nie była w stanie przewidzieć sytuacji geopolitycznej, z którą mamy do czynienia dziś. „Wtedy być może nasze dyskusje byłyby bardziej twórcze, a poza tym przyczyniłyby się do tego, o co nam wszystkim chodzi, czyli zwiększeniu efektywności naszej wspólnej polityki, opierającej się na suwerenności państw i wzajemnym szacunku” – podsumował profesor Krasnodębski.