Podczas dzisiejszej sesji plenarnej Parlamentu Europejskiego w Brukseli miała miejsce dyskusja na temat wpływu pandemii Covid-19 na placówki opieki długoterminowej. Udział w debacie wzięli eurodeputowani EKR, Elżbieta Rafalska, Patryk Jaki i Ryszard Czarnecki.

 

Elżbieta Rafalska mówiła, że w pandemii, która ciągle trwa i zbiera śmiertelne żniwo, w najbardziej dramatycznej sytuacji znalazły się osoby starsze, przebywające w placówkach opieki długoterminowej. „Osoby starsze, przewlekle chore były i są najbardziej zagrożone zakażeniem, mają też cięższy przebieg choroby i większą śmiertelność” – powiedziała eurodeputowana i dodała, że odsetek zgonów wśród osób starszych sięga 15%, a w domach opieki znacznie więcej.

 

Europosłanka wskazała, że w wielu krajach Europy śmiertelność była jeszcze wyższa, a pacjenci mogli czuć się dyskryminowani.  „Najbardziej drastycznym przykładem jest Hiszpania, gdzie wprowadzono selekcję przy wyborze pacjentów do leczenia. Przez „sito życia” często nie przechodziły osoby korzystające z opieki długoterminowej” – stwierdziła. Według polskiej polityk to wstrząsające i nie do zaakceptowania, że w Europie, która mówi o tym, że chce być solidarna takie sytuacje mają miejsca, a dylemat kogo leczyć, a kogo nie, musiał podejmować lekarz. „Jak nasze doświadczenia wpłyną na zmianę podejścia do opieki długoterminowej? Czy z tej wiosennej, bolesnej lekcji zostanie wyciągnięta nauka?” – pytała Rafalska.

 

Patryk Jaki zwrócił uwagę, że ośrodki opieki długoterminowej to przede wszystkim ludzie, którzy tam pracują. „Ludzie wyjątkowi, którzy nie zarabiają wiele, a jednak pracują w czasie pandemii z gigantycznym zagrożeniem życia” – mówił europoseł i dodał, że mimo to, zostali oni na miejscu, by służyć niepełnosprawnym, seniorom, osobom z różnymi chorobami. „Dlatego właśnie to wyjątkowy rodzaj solidarności europejskiej, którą powinniśmy docenić i na które powinny się znaleźć pieniądze” – podkreślił.

 

Eurodeputowany zauważył, że podczas dyskusji mówiono o wielu negatywnych przypadkach, kiedy to ludzie umierali bez żadnej pomocy, zwrócił jednak uwagę na pozytywne przypadki, jako przykład podając dom opieki społecznej w Bochni, w Polsce. „Po wykryciu koronawirusa, brakowało pomocy i na wolontariuszki zgłosiły się siostry dominikanki, które pracowały tam przez długi okres czasu i pomagały ludziom” – powiedział Jaki i podsumował, że warto docenić takie osoby, które w najgorszym czasie były na miejscu.

 

Ryszard Czarnecki również podkreślił, że mimo różnych przykrych sytuacji omawianych podczas debaty, ma wrażenie, że polskie społeczeństwo reagowało w sposób bardzo przemyślany i zarazem humanitarny. „Państwa reagowały w różny sposób. Jedne niefrasobliwie, inne, jak mój kraj, reagowały w sposób bardzo przewidujący i w związku z tym w Polsce liczba ofiar śmiertelnych na 1 milion mieszkańców była 27 razy mniejsza niż w Belgii, kraju w którym jesteśmy” - powiedział.

 

Europoseł wskazał na głosy mówiące o braku reakcji ze strony UE. „Rzeczywiście to fakt. UE broni się tym, że kwestia zdrowia nie jest ujęta w Traktatach. Tyle, że praworządność również nie jest, co jednak nie przeszkadza Unii zabierać głos w tej kwestii. Okazuje się więc, że UE wpadła w sidła hipokryzji” – podsumował Czarnecki.