Skąd bierze się rekordowo niska frekwencja w eurowyborach w Polsce? W pierwszych wyborach do PE nie przekroczyła ona 21%, a w drugich – 25%. Czy tym razem będzie podobnie?

Powodów jest kilka. Przede wszystkim wydają się one wielu wyborcom dalekie i nie mające bezpośrednio wpływu na ich życie. Musimy wszyscy popracować nad tym, aby tę fałszywą opinię zmienić.

Po drugie, niektóre partie polityczne traktują wybory do PE jako przystanek na drodze do wyborów w Polsce.  Problemem jest również to, że partie nie wypracowały jeszcze przez lata naszej obecności w UE programu specyficznego na wybory europejskie – dla całej Europy, a nie tylko dla Polski.

Frekwencja tym razem pewnie tez nie będzie przytłaczająca, ale może, ze względu na Ukrainę, przekroczy pułap 30 procent. Ja osobiście namawiam wszystkich do głosowania, bo jakość naszej reprezentacji w PE zależy od każdego pojedynczego głosu. Miejmy wpływ na rzeczywistość – głosujmy!

Jaki wpływ na wyniki i frekwencję wyborczą w Europie może mieć kryzys gospodarczy, z którym UE wciąż nie potrafi sobie do końca poradzić?

Europa próbuje sobie radzić z kryzysem i podjęła wiele działań, które mają zapobiec jego nawrotowi. Ale istotnie, ofiar kryzysu jest wiele. I duża część elektoratu może być zniechęcona. Wiec wpływ może być demobilizujący z jednej strony – ale z drugiej, z kolei, jest duża mobilizacja ugrupowań eurosceptycznych w całej Unii. I to może podnieść frekwencję znacząco. Tylko, że to będą głosy mało konstruktywne w kontekście samego Parlamentu i układu frakcji.

Czy sądzi Pani, że w związku z wyborami prezydenckimi na Ukrainie, zapowiedzianymi na 25 maja, kampania do PE w Polsce zostanie zdominowana przez sytuację w tym kraju?

Na pewno w końcówce kampanii Ukraina może stać się silniej obecna w debacie, przynajmniej w mediach. Kwestia naszego bezpieczeństwa  w związku z sytuacją na Ukrainie może wpływać na kampanię w Polsce, ale nie wiem czy będzie to temat dominujący – choć niewątpliwie istotny.

Czy Pani zdaniem wyborcy potraktują eurowybory jako swoisty plebiscyt – „za” czy „przeciw” rządowi?

Mam nadzieje, że nie! Na pewno są tacy, którzy na złość mamie chcą odmrozić sobie uszy, ale to nie jest dobra taktyka, bo szkodzi zdrowiu… Nie możemy ignorować ważnych spraw i naszych interesów w Unii z powodu polityki wewnętrznej. Byłoby to nieodpowiedzialnością. Myślę jednak, że polscy wyborcy nie dadzą się uwieść syrenim śpiewom marginalnych polityków i będą pamiętali, co jest stawką w wyborach europejskich.

Co sądzi Pani o obecności celebrytów i sportowców na listach wyborczych?

Słowo „celebryta” nie oznacza, że ktoś nie może być politykiem. A tak często te kandydatury są przedstawiane. Każdy obywatel ma prawo przedstawić się jako kandydat opinii publicznej, niezależnie czy jest politykiem z zawodu, sportowcem lub aktorem. Czasami osoby spoza polityki mogą wnieść trochę ożywczego podmuchu i przewietrzyć polityczne pokoje. Ale oczywiście muszą mieć coś do powiedzenia i chęć działania. Zostawmy jednak osąd wyborcom.

Czy wyniki wyborów do PE wzmocnią, czy też osłabią polski głos w UE?

Nie jestem wróżką! Ale mam nadzieję, że będziemy mieć dobrą reprezentację w Brukseli!

Czy w Polsce może powtórzyć się sytuacja z pierwszych wyborów do PE, kiedy sporą część naszej reprezentacji stanowili eurosceptycy?

Myślę, ze słowo „eurosceptyk” straciło już swoja nośność w polskim dyskursie politycznym. Jest wielu „byłych” eurosceptyków, którzy dostrzegli wartości i konkretne efekty materialne naszej obecności w UE. Żadna partia „eurosceptyczna”, której jedynym programem jest „eurosceptycyzm” nie ma szans na wejście do PE.

Czym pragnie Pani zająć się w Parlamencie Europejskim?

Nadal będę pilnować, by polityka regionalna dobrze służyła Polsce, a także by nowe struktury strefy euro były otwarte na państwa spoza tej strefy. Chciałabym kontynuować moją pracę na rzecz zacieśnienia związków politycznych i gospodarczych między Unią a Stanami Zjednoczonymi. Będę także nadal działać na rzecz budowania silnej roli Polski w Unii.

W jaki sposób zamierza Pani przekonać wyborców, że Parlament Europejski ma wpływ na ich codzienne życie?

Prowadząc aktywną kampanią informacyjną w różnych środowiskach , jak zawsze będę rozmawiać ze wszystkimi, nie tylko z tymi, którzy już wiedzą, jak bardzo korzystamy na integracji europejskiej.

Rozmawiał: Roman Gutkowski