Dziś podczas sesji plenarnej w Brukseli miała miejsce debata na temat Europejskiego Prawa Klimatycznego, zgodnie z którym UE zwiększy swój cel redukcji emisji do 2030 i stanie się neutralna dla klimatu do 2050. W imieniu grupy EKR głos w niej zabrali europosłowie Zdzisław Krasnodębski, Anna Zalewska, Joanna Kopcińska, Grzegorz Tobiszowski oraz Jadwiga Wiśniewska.
Profesor Zdzisław Krasnodębski, sprawozdawca Prawa Klimatycznego w parlamentarnej komisji ds. przemysłu, podkreślił, że o skutkach prawa klimatycznego dowiemy się dopiero za parę, czy nawet paręnaście lat. “Czy rzeczywiście uda się pogodzić cele zachowując jednocześnie konkurencyjność gospodarki europejskiej, stymulując jej wzrost i modernizację? Czy tak wyśrubowane cele nie doprowadzą do zwyżki cen i biedy energetycznej znacznej części europejskich społeczeństw?” – zastanawiał się polski polityk. Europoseł PiS mówił, że pojawiające się tymczasem wątpliwości, czy Europa pozostanie kontynentem z przodującym w świecie przemysłem i czy nadal będzie gospodarką rynkową, czy już tylko planową niestety traktowane są w wielu kręgach jak herezja. “Niemniej jednak, na przykład w Niemczech na wtorkowym Tag der Industrie (TdI) mówiono o kolosalnym wyzwaniu dla przedsiębiorstw i niebezpieczeństwie wypędzenia przemysłu z Europy. Jeśli takie są obawy przemysłu niemieckiego, to co mówić o słabszych niż niemiecka, a więc wszystkich pozostałych unijnych gospodarkach?” – stwierdził. Jak zauważył profesor Krasnodębski nie wszyscy przywódcy państw, jak kanclerz Merkel w czasie tego kongresu, mogą obiecać ogromne sumy wsparcia przez państwo. “Czy więc prawo to nie doprowadzi do Europy dwóch prędkości? Do podziału na tych, których będzie stać na wydanie takich ogromnych sum i wszystkich pozostałych? Czy Europa wtedy będzie jeszcze kontynentem spokoju i dobrobytu?” – pytał eurodeputowany.
Anna Zalewska mówiła, że w UE potrzebny jest głos rozsądku. Zaznaczyła, że Prawo Klimatyczne to ważny dokument: “Ważny, ponieważ próbuje ubrać nasze marzenia, nasze życzenia w garść przepisów”. Jak stwierdziła, efekt półtorarocznej pracy nad nim nie jest do końca satysfakcjonujący. Polska eurodeputowana przypomniała, że w toku negocjacji nieustannie trzeba było upominać się o podstawowe wartości, które mają decydować czy prawo klimatyczne będzie realizowane wspólnie, w duchu europejskiej solidarności i współodpowiedzialności. Jak dodała, jeszcze kilka godzin przed zakończeniem negocjacji o zeroemisyjności do 2050 roku nie było mowy o poziomie europejskim, lecz każdego kraju członkowskiego, pominięto kwestię pochłaniaczy oraz fakt utrzymania celu na poziomie netto. Zalewska podkreśliła rolę pochłaniaczy, które odgrywają kluczową rolę jeżeli chodzi o zeroemisyjność. “Nie sztuka wszystko zamknąć, powodując bezrobocie i niszcząc ludzkie życie. Sztuka rozwiązać problem pochłaniania gazów cieplarnianych i na tym powinniśmy się koncentrować” – podkreśliła. Negocjatorka z ramienia EKR przypomniała również ocenę wpływu przeprowadzoną przez Komisję Europejską oraz służby prawne Parlamentu Europejskiego. “Byli w niej bezlitośni, bo wiedzieli, że nie ma tam dobrych wyliczeń, a na cel, jaki ustalono na poziomie 50 proc, tego zabezpieczenia finansowego po prostu nie ma” - dodała. Zalewska podkreśliła jednocześnie, że potrzebne są odpowiednie fundusze na wprowadzenie w życie Prawa Klimatycznego. Jak dodała, środki z Wieloletnich Ram Finansowych czy Funduszu Odbudowy są niewystarczające i nie odpowiadają sprawiedliwej transformacji. “Pamiętajmy, że ludzie są bardzo ważni w tym procesie. Chronimy wodę, lasy, przyrodę, ale musimy pamiętać również o człowieku” – apelowała. “Musimy być razem. Musimy być współodpowiedzialni i solidarni. Wtedy będziemy mogli realizować prawo klimatyczne” – zaznaczyła Zalewska.
Joanna Kopcińska przypomniała, że europejskie prawo klimatyczne stanowi fundament dla dalszej polityki klimatycznej i dobrą podstawę prawną do realizacji celu neutralności klimatycznej UE w 2050 r. “Omawiany projekt jest zbilansowanym tekstem, który godzi wiele punktów widzenia” – stwierdziła. Jak dodała, w projekcie opisany jest solidny i przewidywalny mechanizm określania celów dziesięcioletnich, który umożliwi realizację tego długoterminowego celu na 2050 r. “Jeśli jednak chcemy rzeczywiście osiągnąć nasze wspólne cele, musimy mobilizować odpowiednie inwestycje” – zaznaczyła. “Musimy zapewnić sprawiedliwą transformację, żeby polityki unijne nie obciążały najbiedniejszych Europejczyków” – podkreśliła eurodeputowana PiS przypominając występujące duże różnice między państwami członkowskimi w UE, różne punkty startowe i możliwości rozwoju. “Zawsze powinniśmy to brać pod uwagę nakładając nowe zobowiązania” – apelowała.
Grzegorz Tobiszowski mówił, że w realizacji polityk energetycznych i klimatycznej należy uważnie słuchać głosów ekspertów i naukowców. “Prace Międzyrządowego Zespołu ds. Zmian Klimatu (IPCC) cechują się rzetelnością, wszechstronnością i też neutralnością – jeżeli chodzi o równe opcje technologiczne” - dodał.
Jednakże, przypomniał polski polityk, z inicjatywy Parlamentu Europejskiego w trakcie negocjacji nad Europejskim Prawem Klimatycznym powołano również Europejską Radę Klimatyczną. “Wnioskodawców nie zniechęciły ani dublowanie funkcji tego nowego ciała z już istniejącymi instytucjami, ani wysoki koszt funkcjonowania wynoszący aż 20 mln euro” – stwierdził europoseł PiS.
Jednocześnie, zauważył Tobiszowski, jeszcze przed powołaniem tego gremium, przed głosowaniem plenarnym, mają miejsce już próby rozciągnięcia jasno określonego w tekście mandatu tej Rady w kierunku utworzenia “super-ciała”. “Wyroczni, która ma zajmować się wszystkimi, nawet najbardziej szczegółowymi i wykraczającymi poza kompetencje Rady działaniami na płaszczyźnie europejskiej: od infrastruktury energetycznej do rolnictwa i dalej” – wskazywał. Eurodeputowany PiS zaznaczył, że należy przede wszystkim zastanowić się nad aspektem prawnym powstania nowego organu i zarazem nad jego rolą, tak, aby był rzeczywiście panelem eksperckim, a nie politycznym.
Jadwiga Wiśniewska stwierdziła, że nowe prawo klimatyczne wymusi zmiany w wielu dziedzinach życia społeczno-gospodarczego. Jednocześnie, zauważyła eurodeputowana, do dziś nie przedstawiono skutków oddziaływania tego prawa na np. konkurencyjność europejskiej gospodarki, czy wzrost ubóstwa energetycznego. Jak mówiła, nawet najbogatsze gospodarki państw członkowskich obawiają się zapaści gospodarczej, ucieczki emisji- wyprowadzania przemysłu poza Unię. “Czy sprawiedliwa transformacja będzie sprawiedliwa tylko z nazwy?” – pytała Wiśniewska przypominając słowa komisarza Timmermansa, który stwierdził, że: “transformacja klimatyczna będzie boleć”. “Szczególnie będzie boleć państwa Europy Środkowo-Wschodniej. Szczególnie będzie boleć Polskę, która ma mix energetyczny oparty na węglu” – zauważyła eurodeputowana.
Jadwiga Wiśniewska dodała, że mimo zapewnień przewodniczącej KE Ursuli von der Leyen, że “nie można nikogo zostawić w tyle”, Fundusz Sprawiedliwej Transformacji jest tak zawstydzająco ubogi, że pokazuje, iż są to tylko puste słowa.
