- Jak rozumieją Panowie suwerenność narodową i Europę Ojczyzn w ramach coraz bardziej integrującej się UE? Czy wizja ta nie zostanie odrzucona przez inne frakcje w Parlamencie Europejskim, dążące do większej integracji? – zapytaliśmy posłów do PE, prof. Zdzisława Krasnodębskiego oraz Kosmę Złotowskiego (EKR, PiS), podczas konferencji prasowej online, zorganizowanej przez Biuro PE w Polsce na temat Konferencji w sprawie Przyszłości Europy.
- Bardzo możliwe, że ta wizja zostanie odrzucona przez inne frakcje. Uważamy jednak, że ten postulat suwerenności jest godzien rozważenia i wzięcia pod uwagę także przez inne frakcje. UE ma kilka funkcji. Wspólny, jednolity rynek to coś, czego nie było nigdy w historii i coś, co powinniśmy cały czas udoskonalać. Tymczasem okazuje się, że na tym wspólnym rynku jest bardzo wiele barier. Jeśli zaś chodzi o budowę nowego człowieka, to naszym zdaniem nie jest to zadanie UE, chociaż niektórzy tak właśnie sądzą – powiedział poseł Kosma Złotowski.
- To nie frakcje w PE decydują o tym, w jakim kierunku pójdzie Europa. Nawet coraz głębsza integracja ma pewne zasadnicze granice. Wypowiedział się na ten temat kilka razy niemiecki Trybunał Konstytucyjny. Chodzi o to, że źródłem legitymizacji wszystkich działań w UE są państwa członkowskie. To państwa zawarły pewien układ, oddając część swoich kompetencji. Nie powinniśmy zapominać, że wszelka władza unijna jest władzą nadaną. Mamy rzeczywiście do czynienia z efektem ubocznym, który sprawia, że maszyna integracyjna idzie coraz dalej. Przypomnę, że w unijnych traktatach mówi się, że istnieją kompetencje wyłączne, dzielone i takie, które w ogóle do UE nie należą, jak kwestie związane z edukacją, kulturą, czy składem etnicznym społeczeństw. W żadnym unijnym dokumencie jako zadanie UE nie jest wymieniona budowa nowego człowieka czy nowego Europejczyka, wolnego od więzi narodowych. Żeby zatrzymać ten mechanizm uboczny, musimy dokonać pewnych zmian, niekoniecznie traktatowych, ale mentalnościowych i politycznych. Mam nadzieję, że Konferencja w sprawie Przyszłości Europy nie zamieni się w populistyczny spektakl, służący do narzucenia państwom czy obywatelom wizji, której nie chcą. Niektórzy chcieliby, by konferencja przygotowała grunt pod zmiany traktatowe, idące w kierunku zacieśnionej współpracy. Naszym zdaniem UE nie może stać się zhierarchizowaną organizacją, w ramach której jedne kraje ingerują w wewnętrze sprawy innych państw, wytykając im różnego rodzaju uchybienia. Tej wizji będziemy bronić – powiedział prof. Zdzisław Krasnodębski.
Na ile realny wydaje się Panom scenariusz, zgodnie z którym z konferencji wyłoni się bardziej federalna Europa pod wodzą Emmanuela Macrona, co zapewni mu za rok kolejną wygraną w pojedynku z Marine Le Pen o fotel prezydenta Francji?
- Zobaczymy, jak będzie. Oczywiście nieprzypadkowe jest to, że zebranie plenarne konferencji ma odbyć się w Paryżu w pierwszej połowie przyszłego roku, czyli w czasie francuskiej prezydencji w UE i przed majowymi wyborami prezydenckimi. Zdajemy sobie sprawę z tego, że prezydent Macron chce to wykorzystać dla swoich celów kampanijnych. Ale być może do tych samych celów wykorzysta konferencję również jego rywalka, była europosłanka Marine Le Pen – powiedział poseł Kosma Złotowski.
- Konferencja odbywa się w bardzo ciekawym czasie. W związku z wciąż trwającą pandemią duża część Europejczyków jest sfrustrowana tą sytuacją. W wyniku tego spada zaufanie do instytucji europejskich. Po drugie odbędą się wybory w dwóch kluczowych krajach – Niemczech i Francji. W tym pierwszym kraju wiązać się one będą z odejściem Angeli Merkel, kluczowej postaci w polityce europejskiej. Prezydent Macron kreśli bardzo śmiałe wizje przyszłej Europy. Ale nie jestem wcale pewien, czy większość francuskiego społeczeństwa chce federalistycznej Europy. Przypomnę, że to Francuzi w referendum zagłosowali w większości przeciwko konstytucji europejskiej. Demokracja ma to do siebie, że jest nieprzewidywalna. W kuluarach słyszałem, że wiele rządów było niechętnych tej konferencji, bojąc się, że zgłoszone tam zbyt daleko idące postulaty wzmocnią głosy krytyczne wobec dalszej integracji. Sama Francja boryka się obecnie z wieloma problemami, związanymi z imigracją i wieloetnicznością swojego społeczeństwa – powiedział prof. Zdzisław Krasnodębski.
Rozmawiał: Roman Gutkowski


