Dzisiaj podczas porannej debaty w Parlamencie Europejskim w Strasburgu posłowie debatowali o nowej dyrektywie dotyczącej emisji niektórych rodzajów zanieczyszczenia atmosferycznego, która proponuje nowe ambitniejsze limity emisji głównych zanieczyszczeń do 2030 roku, włączając w to tlenki azotu oraz dwutlenek siarki. W imieniu delegacji Prawa i Sprawiedliwości głos zabrały Jadwiga Wiśniewska i Beata Gosiewska.
Jadwiga Wiśniewska mówiła, że czyste powietrze to cel, do którego wszyscy powinniśmy dążyć, ale zbyt ambitne cele spowodują m.in. zwiększenie niskiej emisji i uderzą bardzo silnie w rolnictwo. W opinii europoseł PiS porozumienie zawarte pomiędzy instytucjami ws. redukcji niektórych substancji zanieczyszczających należy ocenić bardzo krytycznie z trzech powodów:
Po pierwsze z przyczyn metodologicznych – całe negocjacje oparte były o wątpliwą metodologię, która przeliczała redukcję zanieczyszczeń na procentowo określoną poprawę zdrowia, tak jakby poprawa zdrowia zależała tylko od tego jednego źródła.
Ponadto z przyczyn proceduralnych – Parlament wziął sobie za punkt honoru osiągnięcie konkretnego poziomu ochrony zdrowia. “Żeby zadowolić Parlament prezydencja holenderska narzuciła trzem państwom, Polsce, Rumunii i Węgrom, zobowiązania, których te nie są w stanie spełnić” – przekonywała europoseł PiS.
Trzecim powodem, jak przekonywała Wiśniewska, jest przyzwoitość. “Komisja Europejska jasno określiła, że koszty redukcji w Holandii są kilkukrotnie niższe niż np. w Polsce. Jak to ma się do przyzwoitości?” – pytała polska polityk.
Jak mówiła Beata Gosiewska czyste powietrze to właściwy cel i powinniśmy dążyć do ograniczenia emisji trujących gazów do atmosfery.
Europoseł PiS zwróciła jednak uwagę na szkodliwe zapisy zawarte w dyrektywie. “Wysokość norm oraz długość okresu dostosowania do dyrektywy nie może hamować rozwoju rolnictwa i gospodarek krajowych państw członkowskich Unii Europejskiej” – wyjaśniała Gosiewska.
W związku z tym, że opłacalność w rolnictwie jest od wielu lat bardzo niska, a wiele gałęzi jest wręcz deficytowych nowe normy tym bardziej nie mogą zagrażać opłacalności produkcji zmuszając tym samym do znacznego jej ograniczenia. “W moim odczuciu ważnym jest ustalenie właściwych norm. Wiemy, że każdy z krajów Unii Europejskiej jest na różnym etapie rozwoju i boryka się z różnymi problemami w tym zakresie. Dlatego uważam, że cel jest jak najbardziej właściwy, natomiast samo wykonanie niekoniecznie trafne” – zakończyła Beata Gosiewska.
