Komentując dzisiejsze głosowanie rezolucji Parlamentu Europejskiego w sprawie konferencji klimatycznej ONZ w Limie, Jerzy Buzek ostrzega, że stawka jest wysoka. Jerzy Buzek będzie jedynym Polakiem wśród członków delegacji PE biorącym udział w tygodniowych obradach COP20 w Limie (8-15 grudnia).
- Konferencja w Limie to ostatnia szansa na przygotowanie globalnego porozumienia w sprawie ochrony klimatu. Jeżeli za rok w Paryżu nie uda nam się go podpisać, musimy od nowa przyjrzeć się naszemu wewnętrznemu porozumieniu, czyli unijnym celom energetyczno-klimatycznym do roku 2030 – powiedział Jerzy Buzek, przewodniczący komisji przemysłu, badań i energii PE.
- Jeżeli UE chce być faktycznym światowym liderem w sprawie klimatu, muszą za nami podążać inni, a zwłaszcza kraje emitujące najwięcej gazów cieplarnianych. Rola samotnego długodystansowca byłaby szkodliwa dla naszego przemysłu, MŚP, energetyki. Na własne życzenie poważnie utrudnilibyśmy sobie trwałe wyjście z kryzysu gospodarczego – dodał Buzek.
Polscy posłowie delegacji PO-PSL w Parlamencie Europejskim wstrzymali się od głosu podczas ostatecznego głosowania rezolucji. – Tym bardziej nie powinniśmy tych celów teraz zaostrzać. W ostatecznej wersji rezolucji nt. szczytu klimatycznego znalazły się niestety takie właśnie zaostrzające zapisy – tłumaczy Jerzy Buzek.
W tygodniowych obradach COP20 w Limie (8-15 grudnia) Parlament reprezentować będzie, jako jedyny Polak wśród członków delegacji, przewodniczący komisji przemysłu, badań i energii Jerzy Buzek.
