﻿<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Eurowybory &#124; Strona poświęcona wyborom do Parlamentu Europejskiego</title>
	<atom:link href="http://eurowybory.com.pl/tag/wiktor-orban/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://eurowybory.com.pl</link>
	<description></description>
	<lastBuildDate>Tue, 21 Jan 2025 12:53:17 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.5.2</generator>
		<item>
		<title>Jak Orban z Tuskiem, czyli FIDESZ jedną nogą poza EPL</title>
		<link>http://eurowybory.com.pl/jak-orban-z-tuskiem-czyli-fidesz-jedna-noga-poza-epl/</link>
		<comments>http://eurowybory.com.pl/jak-orban-z-tuskiem-czyli-fidesz-jedna-noga-poza-epl/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 11 Mar 2021 19:05:15 +0000</pubDate>
		<dc:creator>r.gutkowski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Aktualności]]></category>
		<category><![CDATA[Kulisy]]></category>
		<category><![CDATA[Z Brukseli]]></category>
		<category><![CDATA[Donald Tusk]]></category>
		<category><![CDATA[EPL]]></category>
		<category><![CDATA[FIDESZ]]></category>
		<category><![CDATA[Maciej Zakrocki]]></category>
		<category><![CDATA[Manfred Weber]]></category>
		<category><![CDATA[Wiktor Orban]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://eurowybory.com.pl/?p=3239</guid>
		<description><![CDATA[<p>Premier Wiktor Orban wyprowadził posłów swojej partii FIDESZ z grupy chadeckiej w Parlamencie Europejskim, chcąc uniknąć ich wyrzucenia, co stało się jasne po zmianie regulaminu grupy Europejskiej Partii Ludowej (EPL) pozwalającej usunąć pojedynczego posła jak i całą grupę. Tę zmianę poparło 84% członków frakcji, co oznaczało, że europejscy chadecy mają już dość współpracy z partnerem od dawna odchodzącym od wartości głoszonych w tej rodzinie.</p><p>Post <a href="http://eurowybory.com.pl/jak-orban-z-tuskiem-czyli-fidesz-jedna-noga-poza-epl/">Jak Orban z Tuskiem, czyli FIDESZ jedną nogą poza EPL</a> pojawił się poraz pierwszy w <a href="http://eurowybory.com.pl">Eurowybory | Strona poświęcona wyborom do Parlamentu Europejskiego</a>.</p>]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p><b>Premier Wiktor Orban wyprowadził posłów swojej partii FIDESZ z grupy chadeckiej w Parlamencie Europejskim, chcąc uniknąć ich wyrzucenia, co stało się jasne po zmianie regulaminu grupy Europejskiej Partii Ludowej (EPL) pozwalającej usunąć pojedynczego posła jak i całą grupę. Tę zmianę poparło 84% członków frakcji, co oznaczało, że europejscy chadecy mają już dość współpracy z partnerem od dawna odchodzącym od wartości głoszonych w tej rodzinie</b>.</p>
<p><a href="http://eurowybory.com.pl/wp-content/uploads/2020/10/Maciek1.jpg"><img class="alignnone size-medium wp-image-3075" alt="Maciek" src="http://eurowybory.com.pl/wp-content/uploads/2020/10/Maciek1-300x200.jpg" width="300" height="200" /></a></p>
<p>To wisiało w powietrzu od dawna, bo Wiktor Orban i FIDESZ otwarcie odcinający się od reguł liberalnej demokracji „grabił sobie” od pierwszych miesięcy 2010 roku, kiedy to przejął władzę na Węgrzech. Mając ogromną przewagę w parlamencie, w tym często wystarczającą do zmiany konstytucji zaczął podporządkowywać sobie kolejne elementy trójpodziału władzy wyłączając coś, co z angielska przyjęto nazywać systemem „checks and balances”. FIDESZ przejął kontrolę nad sądami, mediami, gospodarką i de facto nad „duszami”.</p>
<p>Początkowo trochę w Europejskiej Partii Ludowej przymykano na to oczy, bo Wiktor, „nasz dyktator” jak jednak żartobliwie zwracał się do niego Jean-Claude Juncker, był „nasz” i jak – przekonywała Angela Merkel, łatwiej go kontrolować, mitygować, gdy zostaje w rodzinie. Ale z biegiem lat sprawa się komplikowała, bo Orban „szedł po bandzie”. Kazał zlikwidować Uniwersytet Środkowo-Europejski, oskarżył George’a Sorosa o antywęgierskie działania przy okazji wywołując falę antysemityzmu, ostro sprzeciwił się próbom cywilizowanego opanowania kryzysu migracyjnego w 2015 roku. Gdy Parlament Europejski przyjmował kolejną rezolucję krytykująca poczynienia FIDESZ-u z wielu stron padały bardzo mocne słowa i to wprost kierowane do Wiktora Orbana, który na te debaty przyjeżdżał. Ówczesny szef grupy liberałów Guy Verhofstadt pytał, jak daleko jeszcze posunie się rząd węgierski i czy na placu Kossutha przed węgierskim parlamentem dojdzie do palenia książek nielubianych przez Orbána autorów? Zarzucił mu, że cierpi na stalinowską paranoję, a utrzymuje Węgry w Unii tylko dla funduszy europejskich. Przy okazji dostawało się Europejskiej Partii Ludowej, bo posłowie z innych grup politycznych pytali: jak to możliwe, że macie na sztandarach europejskie wartości demokracji i wolności, a w swoich szeregach kogoś, kto je depcze.</p>
<p>Wiktor Orban nie tylko, że się tym wszystkim nie przejmował, ale dalej dokręcał śrubę w kraju, jednocześnie co chwilę plakatował go kolejną kampanią… antyunijną, jak chociażby głośną akcją pod hasłem: „Powstrzymajmy Brukselę”. Coraz więcej pojawiało się też informacji o bogaceniu się zaprzyjaźnionych z nim oligarchów dzięki … unijnym pieniądzom. Do pracy wziął się OLAF, unijna agencja badająca prawidłowość w wydawaniu środków z budżetu UE, który potwierdził, że jest wiele nieprawidłowości, a nawet korupcji, że przetargi mają czasem jednego kandydata, a w jednym przypadku była to firma zięcia pana premiera. Na dodatek rząd węgierski coraz cieplej wypowiadał się o współpracy z Rosją, na którą UE nakładała sankcje po agresji na Krym i w związku z działaniami w Donbasie. I wtedy pierwszy sygnał ostrzegawczy wysłał Wiktorowi Orbanowi Donald Tusk, swego czasu bliski kolega głównie ze względu na wspólną miłość do futbolu.</p>
<p>Na Kongresie EPL w Helsinkach w listopadzie 2018 Tusk wygłosił przemówienie, w którym mówił tak: <i>Chcę powiedzieć jasno: jeśli jesteś przeciwko zasadom państwa prawa i niezależnemu sądownictwu nie jesteś chrześcijańskim demokratą. Jeśli nie podoba ci się wolna prasa, organizacje pozarządowe, jeśli tolerujesz homofobię, ksenofobię, nacjonalizm i antysemityzm to nie jesteś chrześcijańskim demokratą. Jeśli umieszczasz państwo i naród ponad wolność i godność jednostki, to nie jesteś chrześcijańskim demokratą. (…) Jeśli wspierasz Putina i atakujesz Ukrainę, jeśli stoisz za agresorem, a nie po stronie ofiar, nie jesteś chrześcijańskim demokratą”.  </i></p>
<p>Tusk dostał rzęsiste brawa, ale także od… Orbana, który w ten sposób demonstrował, że to nie o nim były te zdania. Podjęto jednak wtedy decyzję, że „coś trzeba w końcu z tym zrobić”.</p>
<p>20 marca 2019 roku w gmachu Parlamentu Europejskiego odbyło się trudne spotkanie całej parlamentarnej grupy z udziałem władz EPL-u i samym Wiktorem Orbanem. Przytłaczającą większością głosów (190 za, 3 przeciw) podjęto decyzję o zawieszeniu FIDESZ-u w prawach członka Europejskiej Partii Ludowej. W związku z postanowieniem, członkowie Fideszu nie mogli brać udziału w jakimkolwiek spotkaniu partii, stracili prawo głosu w EPL oraz możliwość wysuwania kandydatów na europejskie stanowiska. Wszystko to tuż przed majowymi wyborami do Parlamentu Europejskiego. Jednocześnie powołano „grupę mędrców” w składzie: Wolfgang Schüssel, były kanclerz Austrii, Herman van Rompuy, były premier Belgii i były szef Rady Europejskiej oraz Hans-Gert Pöttering, były szef Parlamentu Europejskiego. Mędrcy mieli przyjrzeć się wszystkim grzechom Węgrów, opracować raport, a cała partia miała na jego podstawie zdecydować o losie FIDESZ-u w szeregach ludowców.</p>
<p>Wiktor Orban i tym razem nie przejął się tą sytuacją. Ciągle czuł się silny wsparciem od Angeli Merkel, dla której dobry klimat dla niemieckich fabryk samochodów na Węgrzech wydawał się być ważniejszy niż wizerunek chadeckiej rodziny. Robił swoje, dalej otwarcie krytykując UE, która nie tylko przecież uruchomiła wobec jego kraju artykuł 7, ale co chwilę atakowała kolejną rezolucją PE, piętnującą łamanie praworządności i zamykanie nieprzychylnych dla rządów mediów.</p>
<p>Do przesilenia doszło w ubiegłym roku podczas batalii o budżet, a potem o Fundusz Odbudowy, wielki europejski plan naprawy gospodarki mocno uderzonej przez pandemię.  Rząd Polski i Węgier najpierw kontestował mechanizm praworządności, potem zgodził się na jego zapis w konkluzjach lipcowego szczytu, a potem, gdy okazało się, że ten zapis oznacza jednak wprowadzenie zasady „pieniądze za praworządność” zagroził wetem, który oznaczał, że nie będzie nowego budżetu UE na kolejne 7 lat, ani pomocowego Funduszu wartości 750 mld euro. Najbardziej wkurzał fakt, że po raz pierwszy w dziejach Wspólnoty doszło do groźby weta nie dlatego, że komuś się budżet nie podoba, albo że ma dostać za mało. Oba rządy naprawdę w ten sposób wetowały mechanizm praworządności, bo nie miały innego sposobu na jego zablokowanie, gdyż formalną ścieżką jego przyjęcia było głosowanie w Radzie UE kwalifikowaną większością. Natomiast i Wieloletnie Ramy Finansowe i Fundusz wymagały jednomyślności.</p>
<p>Atmosfera w tej bezprecedensowej awanturze była ciężka, a tu w samym jej środku wybuchły dwie afery. Pierwsza jedynie wizerunkowa: szef FIDESZ-u w Parlamencie Europejskim József Szájer, w czasie lockdownu w Brukseli i zakazie organizowania imprez w wieloosobowym składzie, znalazł się na gejowskim party, z którego po interwencji policji uciekał po rynnie niekompletnie ubrany z narkotykami w plecaku. Szybko się podał do dymisji i zrezygnował z mandatu, ale wstyd pozostał, a moralizatorski ton o „prawdziwych wartościach” Orbana brzmiał teraz co najmniej niewiarygodnie. Druga afera była poważniejsza: wywołał ją Tamás Deutsch, poseł FIDESZU, jeden z założycieli tej partii i – co ważne – bardzo bliski przyjaciel Wiktora Orbana. Zwracając się do szefa grupy EPL, Manfreda Webera, który apelował wcześniej, by rządy Polski i Węgier nie blokowały budżetu, pan poseł powiedział: <i>Kiedy </i><i>Weber mówi, że nie mamy się czego obawiać, jeśli niczego nie ukrywamy, przypomina mi się, że gestapo i węgierska tajna policja AVH</i> (węgierski odpowiednik SB- przyp. M.Z.) <i>miały ten sam przekaz.  Historia pokazała jednak, że nawet ci, którzy nie mieli nic do ukrycia, mieli wszelkie powody, by się jednak bać. </i>Taki tekst w stronę kolegi z tej samej grupy, polityka niemieckiej chadecji, która sprawując wtedy prezydencję w Radzie UE dwoiła się i troiła, by doprowadzić do budżetowego kompromisu? To się już nie mieściło w głowie!</p>
<p>W grupie zaczęto domagać się wyrzucenia Deutscha, a najlepiej wszystkich posłów FIDESZ-u. Tu na drodze stanął regulamin: w ogóle nie było paragrafu, by wyrzucić wszystkich en bloc, na dodatek usunięcie posła wymagało zgody 2/3 wszystkich. Tymczasem znaleźli się jednak obrońcy Węgrów, nawet nie tyle sympatyzujący z polityką Orbana i retoryką jego kolegów, ale obawiający się utraty przez grupę pozycji najsilniejszej frakcji. Przekonywali, że choć EPL po wyrzuceniu 11 osób nie spadnie na drugie miejsce, to jednak przewaga ludowców nad socjalistami się zmniejszy, a i tak wyraźnie się zredukowała po ostatnich wyborach. Jednak nacisk na zmianę regulaminu, w tym wprowadzenie zasady zwykłej większości w głosowaniu w sprawie wyrzucenia kogoś z grupy był coraz silniejszy.</p>
<p>Gdy grupa spotkała się w tej sprawie 3 marca, Orban nagle przysłał list do Manfreda Webera z informacją, że to on zabiera swoich posłów. Przy okazji dołożył kilka słów, co o tym myśli. W każdym razie ubiegł dotychczasowych partnerów nie chcąc dopuścić do upokorzenia, gdyby to „inni” ich wyrzucili. Z pewnością tak by się stało, bo gdy w końcu doszło do głosowania w sprawie zmiany regulaminu 148 członków grupy głosowało za, a jedynie 28 przeciw. Jak mówią uczestnicy spotkania „słychać było westchnienie ulgi”, jakby pozbyto się jakiegoś ciężkiego balastu. Tymczasem to jeszcze nie koniec!</p>
<p>Wiktor Orban nie wypisał się z Europejskiej Partii Ludowej &#8211; usunął swoich posłów jedynie z grupy chadeków w Parlamencie Europejskim. Mówiąc inaczej: nie są już u Webera, ale ciągle są u Tuska, choć nadal „zawieszeni”. Jak zaznaczył w wywiadzie w piątek dla radia Kossuth prowadzi rozmowy, między innymi z nowym przywódcą CDU, Arminem Laschetem, a to „mądry człowiek, zupełnie inny reprezentant Niemiec, bo pochodzi z zachodniej części kraju, nie ze wschodniej jak Angela Merkel”. Nie jest tajemnicą, że Laschet był i dalej jest przeciwny usuwaniu FIDESZ-u. Ale też nie jest tajemnicą, że sam Orban nie zasypia gruszek w popiele. W tym samym wywiadzie mówił: <i>Rozmawiałem z Polakami, rozmawiałem z największym naszym przyjacielem panem Mateo Salvinim, rozmawialiśmy również z drugą włoską partią prawicową, konkretnie z panią Meloni. Cały czas pracujemy</i>.</p>
<p>Pani Meloni to Giorgia Meloni przywódczyni partii Bracia Włosi, która jest jednocześnie liderką grupy Konserwatystów i Reformatorów, do której należy PiS.</p>
<p>Węgierski premier wyjaśnił też, wokół jakich idei chciałby budować, być może nową europejską rodzinę polityczną: <i>W naszej szufladzie jest sporo pomysłów jak odświeżyć politykę europejską. Wszyscy to czujemy, wiemy, że takie sprawy dla nas ważne, by nie przyjeżdżali migranci, żeby nie było multikulti, żeby były szanowane tradycyjne wartości chrześcijańskie, że suwerenność narodowa istnieje, że narody nie należą do przeszłości, tylko przyszłości, że to wszystko są myśli epokowe, a tymczasem w tych kwestiach nasz głos w Europie jest bardzo słaby</i>. Rodzi się pytanie, czy uda się pod jednym szyldem zebrać wszystkich eurosceptyków? Po ostatnich wyborach do Parlamentu Europejskiego się nie udało: z PiS-em w grupie Konserwatystów i Reformatorów są Bracia Włosi, Nowy Sojusz Flamandzki, hiszpański VOX, ale już Lega Salviniego, Alternatywa dla Niemiec, Wolnościowa Partia Austrii czy Zjednoczenie Narodowe Marine Le Pen wylądowały w innej grupie o nazwie Tożsamość i Demokracja. Ciekawostką, która może zwiastowała rozpad koalicji w kraju był fakt, że włoski Ruch 5 Gwiazd stworzył z Legą we Włoszech koalicję rządową, ale w Parlamencie Europejskim nie chcieli być w jednej grupie i Ruch ostatecznie został w grupie NI, czyli niezrzeszonych. Wszystko to pokazywało, że eurosceptykom wcale łatwo nie jest się zjednoczyć.</p>
<p>Wiktor Orban, jako bez wątpienia wytrawny gracz wszystko to skalkuluje. Jak połączy tych, którym dotąd się to nie udało zbuduje trzecią siłę w Parlamencie Europejskim. Wtedy w to wejdzie. Jak okaże się, że to niemożliwe, będzie starał się pozostać w EPL, choć przy jego obecnych relacjach z Donaldem Tuskiem i członkami grupy w Parlamencie wydaje się to kosmicznie trudne. Ale on ma czas, wie, że nic nie powinno mu zagrozić w kolejnym zwycięstwie wyborczym na Węgrzech w 2022 roku, a to oznacza, że Unia Europejska, jej liderzy będą musiały się z nim dogadywać przez kolejne lata. To może mu odpuszczą?</p>
<p><b>Maciej Zakrocki</b></p>
<p>Post <a href="http://eurowybory.com.pl/jak-orban-z-tuskiem-czyli-fidesz-jedna-noga-poza-epl/">Jak Orban z Tuskiem, czyli FIDESZ jedną nogą poza EPL</a> pojawił się poraz pierwszy w <a href="http://eurowybory.com.pl">Eurowybory | Strona poświęcona wyborom do Parlamentu Europejskiego</a>.</p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://eurowybory.com.pl/jak-orban-z-tuskiem-czyli-fidesz-jedna-noga-poza-epl/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Pieniądze za praworządność, czyli koktajl nie do wypicia</title>
		<link>http://eurowybory.com.pl/pieniadze-za-praworzadnosc-czyli-koktajl-nie-do-wypicia/</link>
		<comments>http://eurowybory.com.pl/pieniadze-za-praworzadnosc-czyli-koktajl-nie-do-wypicia/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 05 Oct 2020 09:41:21 +0000</pubDate>
		<dc:creator>r.gutkowski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Aktualności]]></category>
		<category><![CDATA[Kulisy]]></category>
		<category><![CDATA[Z Brukseli]]></category>
		<category><![CDATA[Beata Szydło]]></category>
		<category><![CDATA[Maciej Zakrocki]]></category>
		<category><![CDATA[pieniądze za praworządność]]></category>
		<category><![CDATA[praworządność]]></category>
		<category><![CDATA[Vera Jourova]]></category>
		<category><![CDATA[Wiktor Orban]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://eurowybory.com.pl/?p=3071</guid>
		<description><![CDATA[<p>Pieniądze za praworządność - ta zasada, czy to się komuś podoba czy nie, zostanie wprowadzona. Może będzie rozmyta, pozbawiona ostrych zębów, ale będzie. Warto zatem, by ci, którzy z tą praworządnością mają problemy, zrobili sobie bilans potencjalnych zysków i strat.</p><p>Post <a href="http://eurowybory.com.pl/pieniadze-za-praworzadnosc-czyli-koktajl-nie-do-wypicia/">Pieniądze za praworządność, czyli koktajl nie do wypicia</a> pojawił się poraz pierwszy w <a href="http://eurowybory.com.pl">Eurowybory | Strona poświęcona wyborom do Parlamentu Europejskiego</a>.</p>]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://eurowybory.com.pl/wp-content/uploads/2020/10/Maciek1.jpg"><img class="alignnone size-medium wp-image-3075" alt="Maciek" src="http://eurowybory.com.pl/wp-content/uploads/2020/10/Maciek1-300x200.jpg" width="300" height="200" /></a></p>
<p><b>Pieniądze za praworządność &#8211; ta zasada, czy to się komuś podoba czy nie, zostanie wprowadzona. Może będzie rozmyta, pozbawiona ostrych zębów, ale będzie. Warto zatem, by ci, którzy z tą praworządnością mają problemy, zrobili sobie bilans potencjalnych zysków i strat</b>.</p>
<p>Ciągnie się to od kilku lat, kiedy to poczynania rządu Wiktora Orbana, a później ekipy Zjednoczonej Prawicy w Polsce zaczęły przyprawiać Europę o ból głowy. Wysypały się raporty o stanie praworządności w tych państwach, pojawiły się rezolucje Parlamentu Europejskiego wzywające do powrotu do rządów prawa. Mamy w pamięci burzliwe debaty w Brukseli i Strasburgu z węgierskim premierem dumnym z budowy systemu nieliberalnej demokracji, w ramach którego można było zagrozić między innymi likwidacją Europejskiego Uniwersytetu w Budapeszcie. Pamiętam dramatyczne pytanie Guy Verhofstadta, szefa liberałów w PE podczas jednej z debat z premierem Orbanem: „J<i>aki będzie pana kolejny krok? Będzie pan palił książki na placu Kossutha przed Parlamentem?</i>”</p>
<p>Szef polskiego rządu tylko raz stawił się na debatę o Polsce. Była to pani premier Beata Szydło, a wydarzenie miało miejsce 19 stycznia 2016 roku, zaraz po tym, jak Komisja Europejska uruchomiła wobec Polski pierwszą procedurę „ochrony państwa prawnego w UE”. Bardzo ciekawą „zbitką” był fakt, że tuż przez nią w tej samej sali wystąpił… Donald Tusk, jako szef Rady Europejskiej, który zdawał posłom relację z ostatniego szczytu UE. Spytany co myśli o tym, że za chwilę będzie tu debata w Polsce w kontekście łamania przez rząd zasad praworządności były premier mówił: „<i>Jak mówiłem kilka dni temu na spotkaniu z grupami politycznymi w Parlamencie, Unia Europejska ma prawo i obowiązek angażować się w trudny i otwarty dialog z władzami każdego kraju członkowskiego, w którym rządy prawa i normy demokracji mogą być naruszane. Ale proszę nie oczekujcie państwo, że będę zadowolony i pełen entuzjazmu w związku z uruchomieniem procedury w sprawie Polski. Musicie zrozumieć, że to coś bardzo trudnego dla mnie</i>”.   Godzinę później szefowa polskiego rządu tłumaczyła posłom konieczność „reformy” wymiaru sprawiedliwości oczekiwaniami wyborców, którzy dali jej obozowi demokratyczny mandat do rządzenia. Większości nie przekonała. Ówczesny lider grupy socjalistów, Gianni Pittella mówił, że jego grupa całym sercem jest po stronie tych „<i>tysięcy Polaków, którzy niedawno wyszli na ulicę, by bronić demokracji i praworządności. Ma pani pełną legitymację demokratyczną. Może pani rządzić w swoim kraju, ale jednak z poszanowaniem europejskich wartości i europejskiego prawa</i>”.</p>
<p>Mijały miesiące i lata, a rządy w Budapeszcie i Warszawie robiły swoje, mimo uruchamiania przez Komisję Europejską kolejnych procedur „naruszeniowych”, kierowania spraw do TSUE, opinii Komisji Weneckiej czy raportów Rady Europy. Doszło w końcu do uruchomienia po raz pierwszy w dziejach Wspólnoty procedury z art. 7 Traktatu UE, który mówi o postępowaniu wobec państwa, które narusza zasady rządów prawa. Komisja Europejska tę procedurę uruchomiła wobec Polski, a Parlament Europejski wobec Węgier. Ale i to niewiele dało, bo paragraf nr 2 art. 7 mówi, że: „Rada Europejska, stanowiąc jednomyślnie na wniosek jednej trzeciej Państw Członkowskich lub Komisji Europejskiej i po uzyskaniu zgody Parlamentu Europejskiego, może stwierdzić, po wezwaniu Państwa Członkowskiego do przedstawienia swoich uwag, poważne i stałe naruszenie przez to Państwo Członkowskie wartości, o których mowa w artykule 2”. Polski rząd jest „dogadany” z węgierskim, że jakby doszło do punktu nr 2 to jednomyślności nie będzie. Można zatem było dalej lekceważyć unijne zagrożenia.</p>
<p>Widząc słabości systemu, praktyczną niemożność egzekwowania przestrzegania praworządności, w Komisji Europejskiej i w Parlamencie zaczęto myśleć o stworzeniu nowego narzędzia, które mogłoby mieć realny wpływ na politykę niesfornych rządów. Pojawił się pomysł stworzenia „stałego mechanizmu kontroli praworządności w państwach członkowskich”. Sophie in’ t Velt z grupy liberałów, dzisiaj Renew Europe napisała pomysł tego mechanizmu, a Komisja Europejska zaczęła pracować nad dokumentem legislacyjnym. Specjalnie podkreślono, że to ma być „monitoring” rządów prawa w każdym państwie, by rządzącym w Polsce i na Węgrzech wytrącić z ręki argument, że oto „lewicowi biurokraci z Brukseli” uwzięli się na prawicowe rządy.</p>
<p>Równoległe rosła presja powiązania wypłat z budżetu Unii z oceną rządów prawa. Szczególnie była widoczna w państwach, które są „płatnikami netto” do unijnej kasy. I orędownikami takiego łączenia nie byli tylko politycy, ale tzw. „zwykli ludzie”. Pamiętam moją rozmowę z komisarzem Jyrki Katainenem, który w Komisji Junckera odpowiadał za miejsca pracy, rozwój, inwestycje i konkurencyjność. Opowiadał, że spotykając się w swoim kraju z obywatelami, ale – dodawał &#8211; tak samo jest w Danii, Szwecji czy Holandii, mówili mu, że nie chcą by „ich pieniądze” były wypłacane rządom łamiącym praworządność. Gdy unijna agencja OLAF, która między innymi pilnuje uczciwości w wydawaniu unijnych funduszy stwierdziła, że na Węgrzech zięć premiera wygrywa przetargi na inwestycje z unijnym wsadem, ta presja jeszcze bardziej się nasiliła! Bo to już nie była tylko sprawa oceny praworządności, ale dodatkowo nepotyzmu i korupcji. Było jasne, że trzeba słowa przekuć w czyny.</p>
<p>I tak oto 30 września Komisja Europejska przedstawiła pierwsze w dziejach Unii „roczne sprawozdanie na temat sytuacji w zakresie praworządności w całej Unii Europejskiej”.  Sprawozdanie dotyczy czterech głównych filarów mających duży wpływ na poszanowanie praworządności<b>: </b>krajowych systemów wymiaru sprawiedliwości, ram antykorupcyjnych, pluralizmu i wolności mediów oraz innych kwestii instytucjonalnych związanych z mechanizmami kontroli i równowagi, które mają zasadnicze znaczenie dla skutecznego systemu demokratycznych rządów.</p>
<p>Sprawozdanie zostało przedstawione przez dwoje komisarzy, którzy się tymi sprawami zajmują: Věrę Jourovą, wiceprzewodniczącą Komisji ds. wartości i przejrzystości oraz Didiera Reyndersa, któremu podlegają wymiar sprawiedliwości i konsumenci.  Pani komisarz mówiła: „<i>W nowym sprawozdaniu po raz pierwszy przeanalizowano w równym stopniu wszystkie państwa członkowskie, aby określić tendencje w zakresie praworządności i pomóc zapobiegać powstawaniu poważnych problemów. Każdy obywatel zasługuje na dostęp do niezależnych sędziów, czerpanie korzyści z wolnych i pluralistycznych mediów oraz pewność co do tego, że jego prawa podstawowe są przestrzegane. Tylko wtedy możemy nazywać się prawdziwą unią krajów demokratycznych”.</i></p>
<p>Z kolei Didier Reynders podkreślał, że „<i>naszym celem jest stworzenie prawdziwej kultury praworządności w całej Unii Europejskiej oraz zainicjowanie rzeczywistej debaty na szczeblu krajowym i unijnym”. </i>Niestety, czy nam się to podoba czy nie, z ową kulturą praworządności najgorzej jest w naszej części Europy. Raport odnosi się do wszystkich, ale jasno z niego wynika, że najwięcej kłopotów jest oczywiście w Polsce i na Węgrzech, ale też w Bułgarii, Rumunii czy Słowenii. Z grupy państw „dużego rozszerzenia” w 2004 roku także Malta miała sporo kłopotów, głównie po zabójstwie dziennikarki śledczej Daphne Caruany Galizii, ale teraz wskazuje się, że w tym kraju doszło od tamtego tragicznego zdarzenia do znaczącej poprawy.</p>
<p>Przy okazji prezentacji sprawozdania spytano panią komisarz Jourovą, czemu wybrano akurat te 4 obszary do oceny stanu praworządności. Warto zwrócić uwagę na odpowiedź, bo jest ona ewidentnie nawiązaniem do argumentacji polskich władz, które zawsze podkreślały, że przeprowadzając reformy biorą rozwiązania z systemów obecnych w innych państwach Unii, którym nikt braków w praworządności nie zarzuca. Komisarz Jourová mówiła tak: „<i>Ponieważ to ważne, aby mieć przegląd tych spraw i widzieć połączenia między nimi. Ponieważ różne niedociągnięcia często tworzą nie dającą się wypić mieszankę (undrinkable cocktail), nawet jeśli poszczególne składniki wydają się być dobre</i>”. Dlatego Komisja podkreśla też, że nie jest problemem jakie zastosuje się jedno rozwiązanie w tym czy innym obszarze. Istotne jest, jaki z tego wyłania się cały system, ponieważ jej rolą będzie sprawdzanie czy nie dochodzi w jakimś kraju do „systemowego” naruszenia zasad państwa prawa.</p>
<p>Nietrudno się domyślić jaka była (jest) reakcja rządów w Polsce i na Węgrzech. Sprawozdanie skrytykowano, a kiedy komisarz Didier Reynders przybył do posłów Parlamentu Europejskiego z komisji Wolności Obywatelskich, by omówić dokument, od pana Patryka Jakiego usłyszał te same argumenty. W Polsce stosuje się dzisiaj te same rozwiązania co w innych państwach, ale tam wolno, a u nas nie. Za przykład pan poseł podał kwestie powoływania sędziów w Polsce i Hiszpanii oraz biura antykorupcyjnego, które w Polsce, podobnie jak w Niemczech jest w rękach władzy wykonawczej.  Widać pan poseł nie słyszał &#8211; moim zdaniem bardzo trafnego powiedzenia &#8211; pani komisarz Jourovej o „undrinkable cocktailu”.</p>
<p>Posłanka Jadwiga Wiśniewska z kolei wróciła do innego, starego argumentu, że Komisja nie ma prawnych kompetencji do prowadzenia takich działań. Mówiła: „<i>KE nie ma więc żadnych uprawnień traktatowych do takiej działalności raportowej. Prezentowany dziś raport jest zatem przykładem łamania prawa europejskiego i prezentuje opinię tylko jednej strony sporu politycznego. Jest on więc nierzetelną publicystyką</i>”. Co jeszcze musi się stać, by jednak przyznać, że pora zmienić podejście do sprawy? Czy jest sens wyskakiwać ze wspólnym pomysłem stworzenia przez Polskę i Węgry Instytutu Badania Praworządności? Czy wiarygodności rządu Wiktora Orbana dodaje wniosek o dymisję Věry Jourovej, która w wywiadzie prasowym powiedziała, że „większość Węgrów nie jest w stanie ocenić sytuacji politycznej w sposób niezależny”, a demokracja, którą buduje Orban i nazywa nieliberalną, pani komisarz nazwałaby „chorą”? Nawet jeśli to mocne słowa, to chyba uprawnione? Najlepszy dowód, że Ursula von der Leyen sprawę ucięła krótko: „<i>Mam pełne zaufanie do Jourovej”.</i></p>
<p>Może realna groźba wstrzymania wypłat z unijnego budżetu doprowadzi do zmiany „narracji”? A taka groźba jest! W tym samym tygodniu, gdy dyskutowano sprawozdanie komisji o praworządności niemiecka prezydencja przedstawiła do negocjacji projekt dokumentu, który wprowadza – mówiąc żargonem unijnym – „warunkowość” wypłat. Jest – jak mówią autorzy – „kompromisowy”, bardzo osłabiono w nim zapisy o sposobie nałożenia kar, głosowania, ale to nie znaczy, że „warunkowości” w nim nie ma. Poza tym, to nie koniec sprawy! Bo nie tylko znowu rządy w Warszawie i Budapeszcie sprzeciwiają się tej propozycji. Protestuje też Holandia wspierana przez Finlandię, Szwecję, Austrię i Danię, tyle, że rządy tych państw chcę przywrócenia ostrości tego narzędzia. Podobnie myśli większość w Parlamencie Europejskim, który musi się na ten instrument zgodzić. Zwracano uwagę na mocne wypowiedzi kilkorga posłów, z których przytoczę dwie. Niemiecka posłanka z SPD Katarina Barley mówiła: „<i>Stanowisko w sprawie klauzuli praworządności w budżecie UE to krok Rady w stronę Orbana, a nie Parlamentu Europejskiego</i>” i zapowiedziała nieustępliwą walkę. Wtórował jej Daniel Freund z grupy Zielonych, który uważa, że &#8220;<i>Berlin pozwolił się szantażować Orbanowi i spółce, i ustąpił przed żądaniami z Budapesztu</i>”. I też zapowiedział, że na tym nie koniec.</p>
<p>Oczywiście krnąbrne rządy coś przebąkują o możliwości sięgnięcia przez nie po weto, które mogłoby zablokować uruchomienie Funduszu Odbudowy, tak oczekiwanego przez wiele państw mocno uderzonych przez pandemię. Rzeczywiście w procesie tworzenia tego Funduszu konieczna jest ratyfikacja przez wszystkie parlamenty krajowe dokumentu, który pozwoli Unii stworzyć nowe „zasoby własne”, zwiększające wpływy do unijnego budżetu. Bo dopiero z takim zwiększonym budżetem Komisja Europejska będzie mogła ruszyć na rynki finansowe po „Wielką Pożyczkę” czyli 750 mld euro, czyli tyle, ile ów Fundusz ma wynosić. Jednak sięgnięcie po broń atomową, czyli weto w tej sprawie będzie poważnym problemem wizerunkowym. W kraju i całej Unii. W Polsce przecież pan premier po lipcowym szczycie chwalił się, jak to dużo pieniędzy dla Polski „wywalczył”. I teraz co? Miałby powiedzieć, że jednak ich nie będzie? A w całej Unii znowu obydwa rządy będą na cenzurowanym jako te, które przeszkadzają, psują, uniemożliwiają. Niektórzy mają ich po prostu dość. Tym bardziej, że nigdy nie usłyszeli mądrej, przekonującej odpowiedzi na proste pytanie: Czemu rządy, polski i węgierski tak ostro protestują przeciwko tym mechanizmom, skoro ciągle dowodzą, że z praworządnością nie mają problemu?</p>
<p>Niestety: ciąg dalszy nastąpi…</p>
<p><strong>Maciej Zakrocki</strong></p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Post <a href="http://eurowybory.com.pl/pieniadze-za-praworzadnosc-czyli-koktajl-nie-do-wypicia/">Pieniądze za praworządność, czyli koktajl nie do wypicia</a> pojawił się poraz pierwszy w <a href="http://eurowybory.com.pl">Eurowybory | Strona poświęcona wyborom do Parlamentu Europejskiego</a>.</p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://eurowybory.com.pl/pieniadze-za-praworzadnosc-czyli-koktajl-nie-do-wypicia/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
