﻿<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Eurowybory &#124; Strona poświęcona wyborom do Parlamentu Europejskiego</title>
	<atom:link href="http://eurowybory.com.pl/tag/morawiecki/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://eurowybory.com.pl</link>
	<description></description>
	<lastBuildDate>Tue, 21 Jan 2025 12:53:17 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.5.2</generator>
		<item>
		<title>Budapeszt i Warszawa na celowniku</title>
		<link>http://eurowybory.com.pl/budapeszt-i-warszawa-na-celowniku/</link>
		<comments>http://eurowybory.com.pl/budapeszt-i-warszawa-na-celowniku/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 08 Jul 2021 17:13:50 +0000</pubDate>
		<dc:creator>r.gutkowski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Aktualności]]></category>
		<category><![CDATA[Kulisy]]></category>
		<category><![CDATA[Z Brukseli]]></category>
		<category><![CDATA[Bruksela]]></category>
		<category><![CDATA[Kaczyński]]></category>
		<category><![CDATA[LGBT]]></category>
		<category><![CDATA[Maciej Zakrocki]]></category>
		<category><![CDATA[Morawiecki]]></category>
		<category><![CDATA[Orban]]></category>
		<category><![CDATA[pieniądze za praworządność]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[Strasburg]]></category>
		<category><![CDATA[Węgry]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://eurowybory.com.pl/?p=3300</guid>
		<description><![CDATA[<p>Nie ma dnia, by nie toczył się spór o jakiś kolejny pomysł, który wpadł do głów rządzącym w Polsce i na Węgrzech. W tym sporze ciągle powtarza się schemat: zdecydowana większość europejskich polityków, szefów rządów, komisarzy, posłów do Parlamentu Europejskiego wyraża sprzeciw wobec działań rządów w Warszawie i Budapeszcie, a przedstawiciele tych rządów wyrażają oburzenie, że znowu są atakowani przez liberalno-lewacką Europę, wbrew prawu, unijnym traktatom i kompetencjom, przyznanym instytucjom unijnym przez państwa członkowskie. I tak to trwa od lat. Pytanie, jaki może być finał tego sporu?</p><p>Post <a href="http://eurowybory.com.pl/budapeszt-i-warszawa-na-celowniku/">Budapeszt i Warszawa na celowniku</a> pojawił się poraz pierwszy w <a href="http://eurowybory.com.pl">Eurowybory | Strona poświęcona wyborom do Parlamentu Europejskiego</a>.</p>]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://eurowybory.com.pl/wp-content/uploads/2020/10/Maciek1.jpg"><img class="alignnone size-medium wp-image-3075" alt="Maciek" src="http://eurowybory.com.pl/wp-content/uploads/2020/10/Maciek1-300x200.jpg" width="300" height="200" /></a></p>
<p><b>Nie ma dnia, by nie toczył się spór o jakiś kolejny pomysł, który wpadł do głów rządzącym w Polsce i na Węgrzech. W tym sporze ciągle powtarza się schemat: zdecydowana większość europejskich polityków, szefów rządów, komisarzy, posłów do Parlamentu Europejskiego wyraża sprzeciw wobec działań rządów w Warszawie i Budapeszcie, a przedstawiciele tych rządów wyrażają oburzenie, że znowu są atakowani przez liberalno-lewacką Europę, wbrew prawu, unijnym traktatom i kompetencjom, przyznanym instytucjom unijnym przez państwa członkowskie. I tak to trwa od lat. Pytanie, jaki może być finał tego sporu?</b></p>
<p>22 czerwca w Luksemburgu &#8211; po raz pierwszy od grudnia 2018 roku, jeśli chodzi o Polskę i pierwszy od grudnia 2019 roku w przypadku Węgier &#8211; odbyło się „wysłuchanie” w Radzie ds. Ogólnych w związku z procedurą ze słynnego artykułu 7 TUE. Ministrowie, a także <b>Vera Jourová</b>, komisarz ds. praworządności, rozmawiali o tym, co się wydarzyło w tych państwach od czasu ostatnich „wysłuchań”. Zdaniem pani komisarz: „<i>Od tego czasu wiele się wydarzyło, niestety większość z tych wydarzeń dowodzi, że słusznie zgłaszamy nasze obawy” -</i> mówiła po spotkaniu dziennikarzom. Jeśli chodzi o Polskę to: <i>„W szczególności przedstawiłam obawy dotyczące legitymacji i niezależności Trybunału Konstytucyjnego, co jest jedną z głównych spraw w ostatniej propozycji Komisji i co zostało odnotowane także w 2020 roku w naszym raporcie o rządach prawa. Obawy wobec Trybunału nie zostały rozwiane</i>”.</p>
<p>Ministrowie rozmawiali też o wniosku premiera <b>Mateusza Morawieckiego</b> do Trybunału Konstytucyjnego, by ten zbadał, czy to polskie prawo nie jest czasem nad unijnym, o liście komisarza <b>Reyndersa</b>, by pan premier ten wniosek wycofał, o Izbie dyscyplinarnej, która zdaniem Komisji nie jest niezależnym sądem i o tym, że 15 lipca w tej sprawie wypowie się TSUE. Zdaniem ministra <b>Konrada Szymańskiego</b>, który prezentował tam stanowisko polskiego rządu debata – cytuję: „<i>n<strong>ie miała żadnej istotnej wartości dodanej</strong></i><strong>”.</strong><b>   </b></p>
<p>Więcej emocji wzbudziły Węgry, a to dlatego, że tuż przed spotkaniem w Europę poszedł komunikat o przyjętym przez węgierski parlament nowym prawie dotyczącym edukacji dzieci w takich tematach jak homoseksualizm, możliwość zmiany płci, prawa osób LGBT, etc. Dominował pogląd, że cześć zapisów tej ustawy jest nie do zaakceptowania przez cywilizowany świat, bo sklejono w niej tyle wątków, z których mogło wynikać, że np. homoseksualizm wiąże się z pedofilią. Obecny na Radzie węgierski minister <b>Peter Szijjartó</b> przekonywał, że to nieprawda, że „Trwa globalna kampania zbudowana na fake newsach dotyczących ustawy o ochronie dzieci” &#8211; tymczasem „99% krytykujących nie przeczytało całej ustawy”. Ale nie przekonał zebranych, bo sam przyznał, że nowe prawo zabrania udostępniania jakichkolwiek treści przedstawiających homoseksualizm lub zmianę płci dzieciom poniżej 18 roku życia w szkolnych programach edukacji seksualnej, filmach i reklamach, a to też z punktu widzenia ochrony praw mniejszości w myśl unijnych zasad jest nie do pomyślenia.</p>
<p>Wszystko to było jednak dopiero przygrywką do znacznie ostrzejszej batalii. Dwa dni później miało miejsce spotkanie Rady Europejskiej w Brukseli, oczywiście z udziałem węgierskiego premiera <b>Viktora Orbana</b>. Jeszcze przed posiedzeniem premier Holandii, <b>Mark Rutte</b> wypowiedział zdania, jakich do tej pory jeszcze nie słyszano: „„<i>W tej kwestii (czyli ustawy) mam zamiar rzucić Węgry na kolana. Muszą zdać sobie sprawę, że są członkiem Unii Europejskiej, a więc członkiem wspólnoty wspólnych wartości, którą my jesteśmy, a to znaczy, że na Węgrzech, w Budapeszcie, w tym dumnym, pięknym kraju, nikt nie może być dyskryminowany i musi czuć się wolny bez względu na seksualność, kolor skóry, płeć, cokolwiek. To wynika z artykułu 2 traktatu założycielskiego Unii Europejskiej, który nie podlega negocjacjom &#8211; albo mogą się wynieść</i>”.</p>
<p>Powiedział to, co wielu mówiło po cichu od dawna: Jest artykuł 50, można się z UE wypisać, jak się komuś nie podoba. Problem w tym, że się podoba, szczególnie pieniądze, które w przypadku Węgier nie tylko modernizują kraj i gospodarkę, ale też wspierają znajomych i rodzinę premiera! Szkoda z tego rezygnować, a poza tym Węgrzy jak i Polacy we wszystkich badaniach należą do największych euroentuzjastów i ani rząd w Warszawie ani w Budapeszcie nie sięgnie po artykuł 50, bo tego ludzie nie darują. Przynajmniej w dającej się przewidzieć przyszłości, a przecież Orban ma w przyszłym roku wybory, a u nas może i wcześniej, jak tak dalej będzie szło Zjednoczonej Prawicy.</p>
<p><b>Mark Rutte</b> mówił ostro, ale inni, często w przeszłości broniący Orbana także wskazywali, że tym razem poszedł za daleko.  <b>Angela Merkel</b>: „<i>Szesnastu szefów państw, w tym ja, jasno dało do zrozumienia, że tolerancja i szacunek są kamieniami węgielnymi Unii Europejskiej i częścią naszej fundamentalnej karty praw”.</i> A przewodnicząca KE, <b>Ursula von der Leyen</b> obiecała: „<i>Będziemy chronić wszystkich obywateli, gdziekolwiek mieszkają w naszej Unii i kogokolwiek kochają</i>”. Węgierski premier próbował stosować ten sam chwyt, co jego minister spraw zagranicznych i upierał się, że w ustawie nie ma nic takiego, co się sugeruje. Wtedy pani von der Leyen przeczytała po angielsku fragment z przyjętej ustawy, po czym &#8211; jak to później relacjonowano &#8211; zapadła cisza.</p>
<p>Premier Luksemburga, <b>Xavier Bettel</b>, który żyje w związku małżeńskim z mężczyzną mówił: „<i>Nie stałem się gejem. Ja nim po prostu jestem, to nie jest wybór. Widzisz, ile młodych osób LGBTIQ popełnia samobójstwo. To jest bardzo złe. To [prawo] jest stygmatyzujące</i>”. W emocjonalnej mowie mówił, że nigdy nie zapomni słów swojej matki, która na wieść, że jest gejem powiedziała, że oto straciła syna. I dodał: „<i>Szanuję cię, ale to jest czerwona linia. Chodzi o podstawowe prawa, chodzi o prawo do bycia innym</i>”. Niestety niewiele to dało. Węgra bronił <b>Janez Jansa</b>, premier Słowenii i podobno „trochę” <b>Mateusz Morawiecki</b>, a cała sprawa rozgrzała emocje na nowo, gdy 2 lipca w kilku stolicach europejskich podpisana została deklaracja partii prawicowych w odpowiedzi na trwającą Konferencję o Przyszłości Europy. Wśród sygnatariuszy jest PiS, FIDESZ, VOX, Bracia Włosi, Zjednoczenie Narodowe, Liga.</p>
<p>Informując o tym fakcie prezes <b>Jarosław Kaczyński</b> mówił o głębokim kryzysie, jaki trawi Europę. Jego zdaniem: „<i>Doprowadzono do zjawisk, które nie mają nic wspólnego z założeniami Unii Europejskiej</i><i> do superpaństwa, do centralizacji, do przeprowadzenia rewolucji kulturalnej, która ma zniszczyć struktury społeczne, w tym rodzinę</i>”. Mówił o inżynierii społecznej, typowej dla znanych z przeszłości rewolucji, które ograniczały wolność. I teraz w obronie przed czymś podobnym wyjaśniał: „<i>My tej rewolucji nie chcemy. Nie chcemy ograniczenia wolności. Nasz wspólny dokument zawiera akceptację dla Unii Europejskiej, ale przestrzega przed pewnymi zjawiskami i stawia na suwerenność narodów. </i>Komentując to wydarzenie powracający do polskiej polityki <b>Donald Tusk</b> mówił, że &#8220;<i>prezes PiS Jarosław Kaczyński podjął decyzję o zapisaniu PiS &#8211; a to oznacza w jakimś sensie o zapisaniu Polski &#8211; do obozu partii politycznych, które nie ukrywają swojej niechęci do zjednoczonej Europy, które nie ukrywają swoich takich nacjonalistycznych, przeciw wspólnotowych skłonności i tendencji</i>&#8220;. Nie wiadomo, czy po tej deklaracji zrealizowany będzie pomysł zjednoczenia sił i zbudowania w Parlamencie Europejskim jednej grupy politycznej, która dzisiaj mogłaby stać się nawet trzecią siłą. Problem w tym, że tego typu pomysły zaraz po wyborach do PE w 2019 roku spaliły na panewce. Okazało się, że sama prawicowość nie wystarcza, by być w jednej grupie, liczą się jeszcze polityczne interesy, ambicje liderów, stosunek do Rosji Putina i do pieniędzy z rosyjskich banków. Czas pokaże.</p>
<p><b>Viktor Orban</b> dodatkowo opublikował w formie płatnej reklamy swój tekst o Europie w kilku czasopismach. Powtórzył tezy, które głosi od dawna, że Bruksela buduje „superpaństwo”, potępił to, co nazywa „cesarstwem europejskim”, wezwał do wzmocnienia parlamentów narodowych i sprzeciwił się ściślejszej integracji europejskiej. „<i>Parlament Europejski okazał się ślepą uliczką: reprezentuje jedynie własne interesy ideologiczne i instytucjonalne. Należy wzmocnić rolę parlamentów narodowyc</i>h” &#8211; można było przeczytać w ogłoszeniu. Dla porządku trzeba zauważyć, że kilka tytułów odmówiło publikacji oświadczenia premiera mimo opłaty tłumacząc, że nie chcą dać miejsca politykowi, którego oskarżają o naruszanie praw człowieka i wolności mediów. <b>Herman Grech</b>, redaktor naczelny „The Times of Malta”, który nie opublikował ogłoszenia, napisał, że rząd Orbana faktycznie „wypowiedział wojnę wolnej prasie Węgier&#8221;, więc w imię solidarności z kolegami na Węgrzech nie będzie upowszechniał Orbanowej propagandy.</p>
<p>Podczas ostatniej sesji plenarnej Parlamentu Europejskiego znowu na celowniku pojawiły się rządy w Budapeszcie i Warszawie. W czwartek, 8 lipca wieczorem, Parlament Europejski przyjął rezolucję, potępiającą homofobiczną węgierską ustawę 459 głosami za przy 147 głosach przeciwnych i 58 wstrzymujących się. Jednak, na zasadzie, że jak o Węgrzech, to musi być i o Polsce, pojawił się punkt, który brzmi: „<i>mając na uwadze, że w 2018 r. prezydent Polski Andrzej Duda oświadczył, że rozważy inicjatywę tak zwanej ustawy o „propagandzie gejowskiej”, podobnej do przyjętej w Rosji, która zakazuje mediów, literatury i zgromadzeń LGBTIQ, takich jak Pride; mając na uwadze, że w czerwcu 2021 r. wiceminister sprawiedliwości Michał Woś ogłosił, że Polska pracuje obecnie nad ustawą mającą na celu zakaz „propagandy LGBT</i>”… To się źle czyta, ale tak są konstruowane rezolucje, że najpierw jest dużo „mając na uwadze”, a potem „Parlament stwierdza, wzywa, apeluje”, itd.</p>
<p>Dyskusję poprzedziło wystąpienie pani von der Leyen, która powtórzyła, że węgierska ustawa „jest haniebna” i dla takich treści miejsca w UE nie ma. Ze strony zdecydowanej większości posłów padały głosy, że węgierskie prawo antygejowskie „nie jest odosobnionym przykładem, ale raczej stanowi kolejny celowy i zamierzony przykład stopniowego demontażu praw podstawowych na Węgrzech” i że „zorganizowana, sponsorowana przez państwo fobia LGBTIQ i kampanie dezinformacyjne stały się narzędziami cenzury politycznej przez rząd węgierski”. <b>Dacian Cioloş</b>, szef liberałów z grupy Odnowić Europę apelował o zatrzymanie procesu oceny węgierskiego planu odbudowy, bo przecież wiadomo, że pieniądze będą trafiały do kolegów Orbana i jego rodziny. I rzeczywiście, w czwartek pojawiła się informacja, że Komisja nie poprze wniosku Węgier o 7,2 mld euro dotacji w ramach unijnego funduszu naprawczego przed upływem terminu w dniu 12 lipca,<b> </b>ponieważ węgierski plan nie spełnia dwóch kryteriów oceny związanych ze środkami antykorupcyjnymi.</p>
<p>Dodatkowo Parlament przyjął rezolucję 529 głosami do 150, przy 14 wstrzymujących się, w której posłowie wyrazili ubolewanie, że Komisja postanowiła zastosować się do niewiążących konkluzji RE z grudnia 2020 r. i zamierza opóźnić stosowanie rozporządzenia &#8220;pieniądze za praworządność&#8221; poprzez opracowanie wytycznych dotyczących jego stosowania. Posłowie wzywają też Komisję do szybkiego zbadania wszelkich potencjalnych naruszeń zasad praworządności, „które mają lub mogą mieć poważny wpływ na należyte zarządzanie finansami z budżetu Unii”, zaznaczając, że „sytuacja w niektórych państwach członkowskich już teraz uzasadnia podjęcie natychmiastowych działań”.</p>
<p>Chciałoby się napisać: i tak dalej, i tak dalej. Na wszystkie te zdarzenia jedyną odpowiedzią polityków obozów rządzących jest opowiadanie o lewackiej Europie, która nienawidzi konserwatywnych polityków. We wspomnianej debacie o Węgrzech i Polsce poseł <b>Joachim Brudziński</b> mówił: „Ale czy to się wam podoba, czy nie Polska i Węgry są integralną częścią Europy. Jesteśmy i będziemy w Europie. Bo nikt nie dał prawa lewicy, do decydowania, kto jest Europejczykiem a kto nie”. Jak dodał, rządy w Polsce i na Węgrzech mają mocny i demokratyczny mandat, by realizować swój program, w tym również reformę wymiaru sprawiedliwości i chronić prawdziwe wartości. „Te wynikające ze Starego i Nowego Testamentu, prawa rzymskiego, filozofii greckiej, a nie lewackiego bełkotu” - wyjaśnił Brudziński. I na nic się zdają głosy, jak chociażby <b>Philippe Lambertsa</b>, przedstawiciela Zielonych, belgijskiego polityka, który mówił: „Ja też jestem chrześcijaninem, tyle, że dla mnie oznacza to pomoc dla uchodźców, zapisana w Biblii, oznacza szacunek dla wszystkich ludzi”. Na takie słowa poseł <b>Patryk Jaki</b> ma taką odpowiedź: <b>„</b><i>Do śmietnika wyrzucacie naukę, doświadczenie, dorobek pokoleń i zamieniacie je na Wasze polityczne przekonania” -</i> mówił zauważając dodatkowo, że jest to wypełnienie wizji Marksa i Engelsa, zgodnie z którą, by zbudować nową rzeczywistość, trzeba zniszczyć tradycyjne wartości i tradycyjną rodzinę.</p>
<p>Pora wrócić do pytania: co dalej? Jaki może być finał sporu, w którym nie już punktów stycznych, a z drugiej strony jego natężenie staje się nieznośne. Ja go nie widzę: Chętnych do wyjścia z Unii nie ma ani w PiS, ani w FIDESZ. Do zbudowania jej na własną modłę brakuje większości w każdej unijnej instytucji. Do stworzenia od podstaw nowej, alternatywnej Wspólnoty, też chyba nie starczy sił i pieniędzy. Czy „przemówienie do kieszeni”, w postaci blokowania wypłat z unijnego budżetu zachęci Kaczyńskiego i Orbana do zmiany kursu? Wątpię, raczej będą na tym budować kapitał do stopniowego powiększania eurosceptycznej grupy rodaków, aby ewentualne wyjście z UE za wiele lat nie napotykało silnych protestów. Politycy tych partii już obecnie podkreślają, że „te pieniądze po prostu się nam należą”.  A jak nam nie dadzą, to znaczy okradną nasze narody. Jedynie zmiana władzy w procesie demokratycznych wyborów może zakończyć ten konflikt. Problem w tym, że na Węgrzech już o demokratyczne wybory będzie trudno przy takiej omnipotencji partii władzy. A u nas…</p>
<p><b>Maciej Zakrocki, Strasburg</b></p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Post <a href="http://eurowybory.com.pl/budapeszt-i-warszawa-na-celowniku/">Budapeszt i Warszawa na celowniku</a> pojawił się poraz pierwszy w <a href="http://eurowybory.com.pl">Eurowybory | Strona poświęcona wyborom do Parlamentu Europejskiego</a>.</p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://eurowybory.com.pl/budapeszt-i-warszawa-na-celowniku/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Robert Biedroń: Nie chcę wierzyć w &#8220;polexit&#8221;</title>
		<link>http://eurowybory.com.pl/robert-biedron-nie-chce-wierzyc-w-polexit/</link>
		<comments>http://eurowybory.com.pl/robert-biedron-nie-chce-wierzyc-w-polexit/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 27 Nov 2020 11:22:20 +0000</pubDate>
		<dc:creator>r.gutkowski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Aktualności]]></category>
		<category><![CDATA[Posłowie do PE]]></category>
		<category><![CDATA[Wywiady]]></category>
		<category><![CDATA[Z Brukseli]]></category>
		<category><![CDATA[aborcja]]></category>
		<category><![CDATA[konwencja stambulska]]></category>
		<category><![CDATA[LGBT]]></category>
		<category><![CDATA[Morawiecki]]></category>
		<category><![CDATA[Orban]]></category>
		<category><![CDATA[polexit]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[prawa kobiet]]></category>
		<category><![CDATA[prawo do aborcji]]></category>
		<category><![CDATA[Robaert Biedroń]]></category>
		<category><![CDATA[UE]]></category>
		<category><![CDATA[Węgry]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://eurowybory.com.pl/?p=3176</guid>
		<description><![CDATA[<p>Tylko jednego dnia rząd PiS stawiany był w PE pod pręgierzem w trzech kwestiach: prawa do aborcji, praw osób LGBT i konwencji stambulskiej. Może premier Mateusz Morawiecki ma rację twierdząc, że praworządność i jej łamanie stało się w UE „pałką propagandową”? - zapytaliśmy posła Roberta Biedronia (Wiosna, S&#038;D), wiceprzewodniczącego Komisji PE ds. Praw Kobiet i Równouprawnienia, sprawozdawcę przyjętej w czwartek rezolucji w sprawie prawa do aborcji w Polsce podczas konferencji prasowej online, zorganizowanej przez Biuro Informacyjne PE w Warszawie.</p><p>Post <a href="http://eurowybory.com.pl/robert-biedron-nie-chce-wierzyc-w-polexit/">Robert Biedroń: Nie chcę wierzyć w &#8220;polexit&#8221;</a> pojawił się poraz pierwszy w <a href="http://eurowybory.com.pl">Eurowybory | Strona poświęcona wyborom do Parlamentu Europejskiego</a>.</p>]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://eurowybory.com.pl/wp-content/uploads/2020/11/197498.jpg"><img class="alignnone size-full wp-image-3171" alt="Country, group, (bio)" src="http://eurowybory.com.pl/wp-content/uploads/2020/11/197498.jpg" width="170" height="215" /></a></p>
<p><b>Tylko jednego dnia rząd PiS stawiany był w PE pod pręgierzem w trzech kwestiach: prawa do aborcji, praw osób LGBT i konwencji stambulskiej. Może premier Mateusz Morawiecki ma rację twierdząc, że praworządność i jej łamanie stało się w UE „pałką propagandową”? &#8211; zapytaliśmy posła Roberta Biedronia (Wiosna, S&amp;D), wiceprzewodniczącego Komisji PE ds. Praw Kobiet i Równouprawnienia, sprawozdawcę przyjętej w czwartek rezolucji w sprawie prawa do aborcji w Polsce podczas konferencji prasowej online, zorganizowanej przez Biuro Informacyjne PE w Warszawie.</b></p>
<p>- Wszystkie te kwestie pojawiają się z jednego powodu: ponieważ Polska narusza umowy, których zobowiązała się przestrzegać. Gdyby Polska nie miała problemów z przestrzeganiem praworządności, to żadna z tych kwestii nie pojawiłaby się na agendzie. Orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego nie było orzeczeniem instytucji unijnych, czy Parlamentu Europejskiego. Ataki na osoby LGBT są w Polsce rzeczywistością. Chęć wystąpienia z konwencji stambulskiej o przemocy wobec kobiet jest deklarowana przez polski rząd. Więc to nie Unia Europejska prowokuje te dyskusje i wszczyna odpowiednie działania, tylko rząd premiera Morawieckiego i przedstawiciele tego rządu. Problem tkwi w Polsce. To Polska ma problem z naruszaniem reguły praworządności, na którą się umówiliśmy.</p>
<p>- Jeśli Polska nie zgadza się z pewnymi kwestiami, to jest Trybunał Sprawiedliwości w Luksemburgu, do którego można się zwrócić z prośbą o wyjaśnienie pewnych rozbieżności, jeśli Polska uważa, że instytucje UE nie mają kompetencji i przekraczają pewne granice umów, jakie zawarliśmy. Tego rząd premiera Morawieckiego nie robi. Mam wrażenie, że jest to raczej rozgrywka polityczna, która nie służy dobrze Polsce. W mojej ocenie jest to szkodliwe działanie. Zamiast siedzieć przy jednym stole z tymi, którzy współdecydują o przyszłym budżecie, w tym z Francją i Niemcami i innymi państwami UE, rząd premiera Morawieckiego tworzy unię polsko-węgierską. Według mnie nie jest to najsilniejsza karta przetargowa, bo wstępowaliśmy do Unii Europejskiej, a nie do unii polsko-węgierskiej.</p>
<p><b>Czy Pańskim zdaniem podczas grudniowego szczytu w Brukseli premier Morawiecki zawetuje unijny budżet, by nie okazać się „miękiszonem” i jakie mogą być tego konsekwencje dla Polski, poza groźbą utraty 23 mld euro z Funduszu Odbudowy? Czy w dalszej perspektywie grozi nam „polexit”?</b></p>
<p>- Mam nadzieję, że premier Morawiecki jest twardym negocjatorem, bo ambicją wszystkich premierów Polski było do tej pory, by „wyciskać brukselkę” i przywozić z Brukseli jak najwięcej. Mam nadzieję, że ta „brukselka” będzie skutecznie wyciśnięta i tym razem, z pożytkiem dla wszystkich krajów Unii Europejskiej, w tym także Polski. Jako członek Komisji Budżetowej ciężko pracuję na to, by ten budżet był dla Polski jak najlepszy. To jest historyczny moment, ponieważ środki, jakie stosujemy, to ponad 1 bilion euro w ramach wieloletnich ram finansowych (WRF) na lata 2021-2027 oraz 750 miliardów euro w ramach Funduszu Odbudowy. Są to ogromne środki w ramach UE, których część może trafić do Polski. Już dzisiaj jest to nazywane nowym planem Marshalla, na który wszyscy czekamy w kontekście pandemii oraz kryzysu ekonomicznego i społecznego. To środki nieporównywalne w nowożytnej historii Europy. Powojenny Plan Marshalla wynosił w przeliczeniu na dzisiejsze pieniądze 100 mld euro. Fundusz Odbudowy jest siedmiokrotnie większy.</p>
<p>- Nie wierzę w to, że premier Morawiecki wróci z Brukseli na tarczy. Kibicuję mu, żeby wrócił z tarczą. Sojusz polsko-węgierski jest dla mnie całkowicie niezrozumiały. Węgry nie są mocnym graczem w UE. Siła Orbana nie jest także wielka. Boję się, że historia skończy się tak jak zwykle za rządów PiS. Victor Orban wynegocjuje swoje i pozostawi Polskę osamotnioną, a premier Morawiecki przywiezie skromny budżet, który będzie bieda-budżetem dla Polski. Tego bym nie chciał. Mam nadzieję, że Polska wróci do poważnych negocjacji z innymi krajami, a pieniądze z WRF i Funduszu Odbudowy będą także częścią polskiego budżetu. To są realne pieniądze, na które czekają Polki i Polacy. To pieniądze, których brakuje dzisiaj w samorządach na modernizację szpitali i szkół, na budowę nowych chodników i dróg, na nowe linie kolejowe, na walkę z rakiem, na sfinansowanie wielu projektów w ramach Nowego Zielonego Ładu, żebyśmy oddychali lepszym powietrzem i żebyśmy przeszli tę wielką zieloną rewolucję, tworzącą nowe miejsca pracy.</p>
<p>- Nie chcę wierzyć w &#8220;polexit&#8221;. Ufam, że jest to nierozsądna, ale jednak tylko gra, żeby wzmocnić swoją pozycję. To nie jest najlepsza strategia, ale zobaczymy, co z tego wyniknie. „Polexit” byłby dla Polski katastrofą. Naszą racją stanu jest pozostanie w UE. Dla nas nie ma alternatywy. Jeśli wyjdziemy z UE, trafimy automatycznie w orbitę wpływów Federacji Rosyjskiej i Kremla, tak jak Białoruś.</p>
<p><strong>Roman Gutkowski</strong></p>
<p>Post <a href="http://eurowybory.com.pl/robert-biedron-nie-chce-wierzyc-w-polexit/">Robert Biedroń: Nie chcę wierzyć w &#8220;polexit&#8221;</a> pojawił się poraz pierwszy w <a href="http://eurowybory.com.pl">Eurowybory | Strona poświęcona wyborom do Parlamentu Europejskiego</a>.</p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://eurowybory.com.pl/robert-biedron-nie-chce-wierzyc-w-polexit/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
